W pierwszej rundzie tego sezonu radomianie pokonali przed własną publicznością ekipę z Pruszkowa 80:71 i teraz chcieli to powtórzyć - i jak się potem okazało - to im się udało. Początek spotkania był zacięty, a wynik oscylował w granicach remisu. Po dziesięciu minutach gry HydroTruck prowadził różnicą trzech "oczek" (17:20). W drugiej części spotkania zarysowała się wyraźniejsza przewaga podopiecznych Piotra Kardasia. Po dwóch celnych rzutach wolnych Maksyma Miroszniczenki odskoczyli oni na dystans dziewięciu punktów (21:30). Do przerwy prowadzili natomiast 47:38.
Trzecia kwarta to dobra gra gospodarzy, którzy bardzo szybko, bo już po czterech minutach gry nie tylko odrobili stratę, ale i wyszli na prowadzenie po trafieniu Antoniego Michalskiego (53:51). Po trzech częściach starcia miejscowi prowadzili różnicą czterech punktów - 65:61, a niedługo potem powiększyli przewagę - 71:61. HydroTruck jednak nie dał za wygraną. Podopieczni trenera Kardasia pokazali charakter odrabiając stratę - cztery minuty przed końcem doprowadzili do remisu (77:77), a potem zyskali prowadzenie (79:84). Końcówka była nerwowa (84:84), ale dzięki trafieniu Miroszniczenki dziesięć sekund przed końcem, radomianie wygrali różnicą dwóch punktów - 86:84.
Po 21 rozegranych meczach drugiej ligi siatkarze z Radomia mają bilans 17 zwycięstw i czterech porażek. W następnej serii gier zagrają oni u siebie z Trójką Żyrardów, a to spotkanie zaplanowano na 28 stycznia w hali ZSB w Radomiu.
Znicz Basket Pruszków - HydroTruck Radom 84:86 (17:20, 21:27, 27:14, 19:25)
Znicz: Szymański 30, Michalski 16, Łapiński 11, Górski 8, Jankowski 6, Bilko 5, Gomółka 4, Pawłowski 4, Habiera.
HydroTruck: Miroszniczenko 25, Rojek 18, ZIółko 14, Wall 8, Wydra 7, Łagowski 7, Kręgiel 7, Indyka, Garita.














Napisz komentarz
Komentarze