Interwencja policji w gminie Magnuszew
Do interwencji policji doszło w sobotę 25 kwietnia około godziny 20 w Aleksandrowie w gminie Magnuszew. Pan Piotr (nazwisko do wiadomości redakcji), na co dzień mieszkający i pracujący z Warszawie, wspomina, że tego dnia przebywał u swojej rodziny i pomagał w pracach budowlanych.
- W pewnym momencie na miejscu pojawił się policyjny radiowóz, z trójką funkcjonariuszy, rzekomo w związku z nielegalną wycinką drewna. Nic nie wiedziałem o czymś podobnym. Policjanci zaciągnęli mnie do samochodu. Zostałem przewieziony do komendy w Kozienicach, gdzie następnego dnia (26 kwietnia - przyp. P.S) usłyszałem zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy oraz ich znieważenia - opowiada pan Piotr, na co dzień inżynier budownictwa.
Ucierpiała kobieta w ciąży?
Nasz rozmówca przedstawia dokładniej swoją wersję zdarzenia.
- Funkcjonariusz dusił mojego brata, a następnie powalił go na żwir oraz przewrócił partnerkę brata, kobietę w ciąży. Przygniótł ją kolanem do brzucha po czym odmówił wezwania karetki pogotowia. To mój brat zadzwonił po pomoc medyczną. Kiedy karetka w końcu dojechała na miejsce, funkcjonariusz powstrzymywał ratowników, wskazując że została jedynie lekko odepchnięta i symuluje obrażenia - opowiada pan Piotr.
Partnerka brata trafiła do szpitala w Radomiu, istniała obawa poronienia... Nasz rozmówca podkreśla, że w wypisie, jaki otrzymała brak szczegółowych informacji.
- W dokumentach nie ma nic o tym, że kobieta w ciąży została popchnięta, uderzona przez funkcjonariusza policji. Brak informacji że została dowieziona do szpitala karetką pogotowia ratunkowego, jedynie krótka informacja, że „zgłosiła się". Nasuwa się pytanie na co szpital leczył pacjentkę skoro nie miał informacji o pobiciu? Ratownicy którzy przyjechali na miejsce byli informowani że kobieta jest w ciąży, że została przewrócona przez policjanta, który następnie przyciskał ją kolanem do brzucha - relacjonuje pan Piotr.
Co wykazała obdukcja?
On sam wspomina, że po przewiezieniu do komendy w Kozienicach trafił do pomieszczenia, które znajduje się obok stanowiska oficera dyżurnego. Pan Piotr mówi, że nie w nim kamer i że właśnie tam funkcjonariusze pobili go pałką. On sam wówczas miał ręce skute kajdankami. Poszkodowany zaznacza, że z uwagi na złożone zawiadomienie do prokuratury, nie może udostępnić nagrań z samej policyjnej interwencji w Aleksandrowie.
Po tym, jak pan Piotr usłyszał zarzuty, został zwolniony. W poniedziałek 27 kwietnia udał się do specjalisty medycyny sądowej w Warszawie, który sporządził obdukcję. Czytamy w niej, że poszkodowany posiadał między innymi:
- zasinienia różnej wielkości na ramionach, przedramionach, udach,
- otarcia naskórka w obu nadgarstkach,
- niewielkie zaczerwienienia nóg,
- podłużne zasinienia na obu udach.

Policja odpowiada
O wyjaśnienia zwróciliśmy się do Komendy Powiatowej Policji w Kozienicach. Pytaliśmy między innymi o powód interwencji w gminie Magnuszew. Dostaliśmy taką odpowiedź.
- 25 kwietnia 2026 roku dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kozienicach otrzymał zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego dotyczące nielegalnej wycinki drzewa na jednej z posesji na terenie powiatu kozienickiego. Na miejsce dyżurny skierował patrol trzyosobowy dwóch policjantów i policjantkę. W trakcie interwencji jeden z uczestników znieważył interweniujących policjantów i naruszył ich nietykalność cielesną. Z uwagi na agresywne zachowanie uczestników interwencji na miejsce skierowano dodatkowy patrol. W dniu 26.04.2026 r. zatrzymanemu 38-latkowi zostały przedstawione zarzuty naruszenia nietykalność cielesnej oraz znieważenia funkcjonariuszy Komisariatu Policji w Grabowie nad Pilicą - taką odpowiedź przesłała nam e-mailem komisarz Ilona Tarczyńska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kozienicach.
Wciąż wiele pytań
Jak policja odnosi się do słów pana Piotra o pobiciu w komendzie? Na tym etapie stróże prawa są powściągliwi w przekazywaniu informacji.
- Obecnie prowadzone jest postępowanie mające na celu szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. Niezależnie od powyższego wszczęto również czynności wyjaśniające dotyczące przebiegu interwencji - dodaje komisarz Tarczyńska. Nie mamy wiadomości o tym, czy kierownictwo komendy podjęło jakieś decyzje służbowe w stosunku do policjantów, brak także potwierdzenia informacji co do użycia pałek policyjnych i braku monitoringu w pomieszczeniu numer 4, o którym wspomina pan Piotr. Pytań wciąż jest wiele. O odpowiedzi w sprawie postępowania zwróciliśmy się także do Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Na razie czekamy na odzew.
Do tematu powrócimy.
Polecamy:
- Kosior: zakup przez uczelnię sprzętu za 20 mln zł, który stoi nieużywany, to skandal
- 23-latek w BMW pędził 118 km/h w obszarze zabudowanym. Stracił prawo jazdy
- Pijany kierowca uderzył w ogrodzenie i słup. Miał 2,5 promila alkoholu


















Napisz komentarz
Komentarze