Po dwudziestu latach nieobecności odkrywam Radom od nowa. Może jeszcze nie zakochałem się, ale zdecydowanie zauroczyłem tym miastem. Jest nowoczesne, zielone. Dom Deskurów, deptak z mnóstwem tętniących życiem kawiarenek przy Żeromskiego.
Uwielbiam spacerować po Leśniczówce, która za moich młodych lat byłą ubikacją dla psów i barem pod chmurką dla okolicznej żulii. Dziś z maleńkimi mostkami, stylowymi lampami i czystymi alejkami to takie Łazienki w miniaturze. Park Kościuszki – sztos.
Jest wiele miejsc, którymi możemy się pochwalić, a o których nie mają zielonego pojęcia ci, którzy szydzą z Radomia i plują na niego jadem. Najgorsze jest to, że niepochlebną narrację kolportują ci, którzy w zdecydowanej większości nigdy w Radomiu nie byli.
Tak się porobiło, że największą atrakcją dla mieszkańców są występy piłkarzy Radomiaka w Ekstraklasie. Obecność reprezentantów miasta w futbolowej elicie to prawdziwy powód do dumy. I Radomianie na każdym kroku to przywiązanie i dumę pokazują. Co krok można się natknąć na murale i graffiti sławiące klub ze Struga. Samochody ozdobione są zawieszonymi na szybach mini proporczykami i szaliczkami z emblematem RKS-u. Widać, że Radom żyje Radomiakiem.
Ale skoro Radomianie tak kochają swój klub, to dlaczego, jednocześnie, tak źle o nim mówią? „Niech spadną”, „złodzieje”, „nikt w tym klubie nic nie robi”, „ile kasy dostają od miasta...”… Uszy bolą od słuchania tego miksu narzekań i złorzeczeń.
Wiem, wiem… Znam to. Pamiętam… To takie nasze polskie, swojskie, lokalne. Krytykować i negować. Podważać, znieważać i umniejszać dokonania. Na zasadzie: dlaczego im ma być lepiej niż mnie?
Oczywiście, ludzie rządzący Radomiakiem popełniają błędy, które w tym roku są szczególnie uwypuklone. Ale spokojnie! Lodu na rozpalone głowy proponuję. Kasa z miasta? Obudzony w środku nocy mogę wymienić z dziesięć klubów Ekstraklasy, które z tytułu promocji dostają od swoich magistratów zdecydowanie więcej, niż otrzymuje RKS.
Kiedy ponad trzy lata temu spacerowałem po Białymstoku z szefami „Jagi”, co chwilę ktoś ich zaczepiał. Ludzie podchodzili, życzyli powodzenia w walce o utrzymanie. Widać było, że miejscowi wyjęliby serce dla klubu i drużyny, która wówczas toczyła naprawdę heroiczny bój o pozostanie w Ekstraklasie.
- Wszystkie ręce na pokład! Jesteśmy z wami! – zapewniali wtedy mieszkańcy stolicy Podlasia. Ludzie różnej płci i w różnym wieku.
Tego mi brakuje w Radomiu. I nie chodzi tylko o Radomiaka, ale o wiele dziedzin życia.
Doceniajmy i cieszmy się tym naszym Radomiaczkiem. Oby nie okazało się, że w niedalekiej przyszłości będziemy tęsknić za tym, co dziś tak krytykujemy. Bo prawda jest taka, że jeżeli RKS spadnie, to przez długie lata nie osiągnie w polskiej piłce takiej pozycji, jaką ma obecnie.
Szanujmy siebie i swoich, a dopiero w drugiej kolejności domagajmy się szacunku od obcych. Wówczas łatwiej będzie zmienić postrzeganie Radomia i zerwać z etykietką miasta memu.














Napisz komentarz
Komentarze