Piłkarze Radomiaka w tym roku mocno kuleją. Wygrali tylko jeden mecz z Arką Gdynia (3:1) i niebezpiecznie zbliżyli się do drużyn zamieszanych w walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Zieloni mają tylko punkt przewagi nad otwierającą grupę spadkową Arką (33 pkt) i w przypadku przegranej w Lubinie ich sytuacja mocno się skomplikuje. A o punkty na Dolnym Śląsku będzie radomianom piekielnie trudno, bo Zagłębie prowadzi trener, który dotąd miał patent na wygrywanie z Radomiakiem. Leszek Ojrzyński czterokrotnie mierzył się z RKS-em, i trzy z tych konfrontacji prowadzone przez niego drużyny wygrały. Tylko raz musiał uznać wyższość ekipy ze Struga.
Pewnym pocieszeniem dla piłkarzy Radomiaka może być fakt, że Zagłębie przegrało trzy mecze z rzędu.
- Czarna seria kiedyś musi się skończyć. A czy Radomiak to mój ulubiony rywal, bo często z nim wygrywałem? To już było. Nie oglądam się za siebie. Na pewno lekko nie będzie. My wciąż liczymy się w walce o awans do europejskich pucharów, a goście zagrają o spokój na finiszu rozgrywek - powiedział nam szkoleniowiec zespołu z Lubina.
Dodatkowym smaczkiem sobotniej konfrontacji będzie korespondencyjny pojedynek Ojrzyńskiego z Grzegorzem Gilewskim. prezesem Fundacji Radomiak. Panowie doskonale znają się ze studenckich czasów na Warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego.
- Razem robiliśmy specjalizację z piłki nożnej. Grzesio był wtedy początkującym sędzią. Niewielu wie, ale na jednym z turniejów ja byłem głównym arbitrem., a Grzesiek moim sędzią technicznym. To normalny, pozytywny chłopak. W tamtych czasach byliśmy dobrymi kumplami. Wiadomo, jak to w życiu studenckim... Różne numery się robiło. Ale na dziewczyny razem nie chodziliśmy, bo Grzesio głównie się uczył. Zresztą z nikim z Radomiaka nie chodziłem na podryw - opowiada nam Leszek Ojrzyński.
Grzegorz Gilewski na wspomnienie dawnych akademickich lat tylko się uśmiecha: - Lecha wszędzie było pełno. Nie istniał dla niego termin "sprawa nie do załatwienia". Pogodny, wesoły, wyluzowany. Ale nie miał problemów z zaliczeniami - mówi.
Ciekawostką dla kibiców może być fakt, że Ojrzyński dwukrotnie był o krok od podjęcia pracy w Radomiaku,.
- W 2017 roku byliśmy już w zasadzie dogadani. Odłożyliśmy temat do mojego powrotu z Anglii. W sprawach rodzinnych musiałem polecieć na Wyspy do syna Kuby, który wtedy był zawodnikiem młodzieżowych drużyn Liverpoolu. Potem jednak temat nie doczekał się realizacji, bo otrzymałem bardzo konkretną ofertę z Arki - wspomina Ojrzyński.
I właśnie w Gdyni obecny trener Zagłębia osiągnął największe sukcesy w karierze. Doprowadził Arkę do triumfu w Pucharze Polski i zdobycia Superpucharu Polski.
- To prawda rozmawialiśmy z Leszkiem na temat pracy w Radomiaku, bo to po prostu dobry trener. Życzę mu wielu sukcesów. Ale niech zacznie je święcić od przyszłego tygodnia - odpukuje w niemalowane Gilewski.
Zieloni na Dolny Śląsk wyjechali w piątek. Nocują w Legnicy, a w sobotę o godzinie 17.30. zmierzą się w Lubinie z Zagłębiem.














Napisz komentarz
Komentarze