Do tego, że krew nie woda, a temperament w każdej chwili wybuchnąć niczym wulkan, przyzwyczaił polskich kibiców Gonzalo Feio. Były trener Radomiaka dał się poznać, jako furiat i awanturnik, który w zdenerwowaniu traci kontakt z rzeczywistością. To przecież „Gonzo” pracując jako asystent w Rakowie wdał się w bójkę z trenerem przygotowania fizycznego. W Wiśle Kraków szarpał się z ochroniarzem, a jako trener Motoru Lublin prezesowi klubu przywalił kuwetą na dokumenty, a rzeczniczkę zwyzywał od najgorszych. W Legii rugał każdego, kto tylko podszedł mu pod rękę, a kibiców Broendby Kopenhaga „pozdrowił” wyciągniętymi środkowymi palcami obu dłoni.
W Radomiaku Feio obiecywał, że będzie grzeczny, ale na obietnicach się skończyło. Szumiał, szumiał, aż dostał w twarz od radnego. I w ten niechlubny sposób zakończył swoją przygodę z polską ligą.
W miniony weekend południowy temperament znów dał o sobie znać. Tyle, w odniesieniu do innego ex-trenera Zielonych i przede wszystkim wreszcie w pozytywnym znaczeniu. Głośno zrobiło się o Joao Henriquezie. A właściwie o prowadzonej przez niego drużynie AVS. Najgorszej w całej lidze portugalskiej. I ci prowadzeni przez Henriqueza outsaiderzy w minionej kolejce upokorzyli świeżo upieczonego mistrza kraju. Pokonali wielkie FC Porto 3:1. Była to dopiero druga wygrana klubu z Vila das Aves pod wodzą Henriqueza. A przypomnijmy, że trener pracuje tam od grudnia ubiegłego roku.
W barwach Porto przeciwko AVS od 68. minuty wystąpił kreowany na przyszła gwiazdę reprezentacji Polski Oskar Pietuszewski, który przeciwko spadkowiczowi zaliczył bezbarwny występ.
Drugi z polskiego tria w „Smokach”, czyli Jakub Kiwior, całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Natomiast Jan Bednarek w ogóle nie znalazł się w kadrze meczowej Porto. Ale jego absencja jest usprawiedliwiona, bo w piątek przeżył atak na swój dom bandy uzbrojonych w noże złodziei.
Joao Henriques szkolił Radomiaka od stycznia do października 2025 roku. W 30 meczach na ławce Zielonych zanotował dziewięć zwycięstw, dziesięć remisów i 11 porażek.



Napisz komentarz
Komentarze