Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
wtorek, 5 maja 2026 13:45
Reklama
Nasz komentarz

Zostajemy! Radomiak oszukał przeznaczenie

Trzy czwarte piłkarskiej Polski pije. Z żalu i z rozczarowania, że Radomiak utrzymał się w Ekstraklasie. Zieloni pokonując w poniedziałek Lechię Gdańsk 3:1 na trzy kolejki przed końcem sezonu zapewnili sobie ligowy byt na przyszły sezon. Oczywiście, w teorii Radomianie mogą jeszcze pożegnać elitę, ale w praktyce utrzymanie stało się faktem.
Zostajemy! Radomiak oszukał przeznaczenie
Choć Bruno Baltazar utrzymał Radomiaka w Ekstraklasie, to wciąż na jego twarzy trudno doszukać się uśmiechu.

Autor: Aleksandra Podlaska

I stąd te gorzkie żale futbolowej rodziny. Bo, możemy zaklinać rzeczywistość, ale prawda jest taka, że Radomiaka w Ekstraklasie nie lubi nikt. No, poza Legią, bo z ekipą ze stolicy nasi kibice pozostają w przyjaźni. Ale również i z tego powodu RKS ma złe notowania u fanów ligowych rywali. No, bo wiadomo. Kto trzyma z Legią, ten wróg!

Jeżeli dodamy do tego, hecę z awarią światła przed pierwszym meczem z Arką, awantury po Koronie czy zadymę z Gonzalo Feio, to nie może dziwić, że cała liga dawała na mszę w intencji spadku Zielonych.

I nieważne, że awaria oświetlenia to zrządzenie losu, a nie sabotaż prezesa Stempniewskiego, który przecież nie zepsuł transformatora albo nie rozwalał bezpieczników. Nieistotne, że to kibic, który doznał pomroczności umysłu, a nie szefowie klubu, rzucili butelką w głowę kierownika Korony. Nikt nie chce wnikać, że Gonzalo Feio tak długo siał wiatr, aż w końcu doprosił się i zebrał burzę. I, że nie zarobił w pędzel, na przykład od Grzegorza Gilewskiego, tylko od szeregowego pracownika klubu. Zdecydowanie wygodniej było przyjąć narrację, że wszystko, co złe, kojarzy się z klubem z Radomia. Z miasta o wyrobionej i ugruntowanej, choć niekoniecznie prawdziwej, opinii.

A jednak RKS oszukał przeznaczenie, zagrał wszystkim na nosie i utrzymał się! I chociaż Bruno Baltazar ciągle nie umie się śmiać, i pewnie już nie doczekam się widoku jego rozradowanej facjaty, to właśnie Portugalczyk jest architektem zachowania przez RKS statusu klubu Ekstraklasy.

Tak, wiem. Zaraz odezwą się głosy, że co to za osiągnięcie, utrzymać się w słabej lidze?

Tyle, że Ekstraklasa jest coraz mocniejsza, bogatsza i gra w niej coraz więcej niezłej klasy piłkarzy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że przed spadkiem do I ligi wciąż drżą takie firmy jak Legia, Widzew Łódź, Cracovia, Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, Pogoń Szczecin czy Piast Gliwice, które są znacznie bogatsze niż Radomiak, to osiągnięcie drużyny Baltazara jest naprawdę dużego kalibru. I nawet jeśli ktoś nie lubi władz klubu, to musi to docenić.

Bo prawda jest taka, czy to się komuś podoba czy nie, że to piłkarze ze Struga dostarczają mieszkańcom najwięcej emocji i rozrywki. Nie czarujmy się. Bez Radomiaka w Ekstraklasie, w Radomiu byłoby zdecydowanie nudniej.

Wracając do Bruno Baltazara. Z perspektywy, dobrze stało się, że wrócił na ławkę Zielonych z łatką trenera, który nie potrafi wygrywać. Solidnie na nią zapracował we francuskim Caen, gdzie dostał siedem razy w mazak i pokazano mu drzwi. Wracając na Struga z podkulonym ogonem Portugalczyk był sfrustrowany i zdeterminowany. Za wszelką cenę chciał udowodnić, że niesłusznie ma opinię trenerskiego nieudacznika.

Trafił idealnie. Po Feio szatnia potrzebowała spokoju i stabilizacji. I on ją piłkarzom zaoferował. Scalił zespół wokół jednego celu – utrzymania. Przekonał drużynę, że nieważne czy jesteś Polakiem, Brazylijczykiem, Portugalczykiem, Grekiem, czy pochodzisz z Burkina Faso. Na boisku gracze muszą być jednością, bo walczą nie tylko o przyszłość klubu, ale również swoją i trenera. Prawda bowiem jest taka, że po spadku po większość piłkarzy Zielonych nie ustawiłaby się raczej kolejka chętnych. Jeśli dodamy do tego fakt, że Baltazar tak zwyczajnie, po ludzku jest dobrym człowiekiem z pomysłem na grę, to mamy miks, który, gdyby już odpalił, to z fajerwerkami. I fajerwerki były. Z Widzewem (2:1), mniejsze z Wisłą w Płocku (1:0), ale zawsze i przede wszystkim z Lechią (3:1).

Baltazar kapitalnie przeczytał gości z wybrzeża. Taktycznie nakrył ich kapeluszem. A jeśli dodamy do tego mental drużyny, która grając w osłabieniu przez ponad dobrą godzinę zaaplikowała rywalom trzy gole, to czegóż chcieć więcej?!

Radomiak utrzymał się. I chwała mu za to. Jednak w przyszłym sezonie musi dojść do zmian. W drużynie i w jej otoczeniu. Żeby nie było już takich pijarowo – obyczajowych wtop i niepewności o byt, jak w tych rozgrywkach. A wtedy i Radomiak będzie w Polsce bardziej szanowany i smutny Bruno zmieni ksywkę na wesołego Brunka.

 

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

RKS 05.05.2026 12:39
Opinia Paczula, Białka z Weszło, pseudo innych znawców z Kanału sportowego czy Meczyków. Oni to uważali że spadnie. Jedyny Piela się z tych opinii wycofał

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Reklama