Tradycja sięgająca co najmniej XVII wieku pozostaje jednym z najbardziej unikatowych zwyczajów wielkanocnych w kraju. Punktualnie o północy uczestnicy wyruszyli z ul. Wójtowskiej, rozpoczynając kilkugodzinną wędrówkę. Trasa liczyła około 10 kilometrów i obejmowała 32 przystanki, podczas których rozbrzmiewał charakterystyczny, głęboki dźwięk barabanu. Finał wydarzenia nastąpił tuż przed godziną 6 rano przy kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdzie ostatnie uderzenia instrumentu zbiegły się z wybiciem godziny szóstej na dzwonnicy, symbolicznie kończąc nocne czuwanie.
– Spotykamy się jak co roku w nocy z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę, aby kontynuować tę tradycję. Zaczynamy o północy, odwiedzamy kolejne miejsca, składamy sobie życzenia wielkanocne, ale też w pewnym sensie „wyganiamy” post z miasta – mówił Łukasz Babula, jeden z barabaniarzy.
Centralnym elementem wydarzenia jest baraban – potężny instrument wykonany z jednego płata miedzianej blachy, z membraną ze skóry naturalnej. To właśnie jego dźwięk od wieków stanowi znak rozpoznawczy iłżeckiej Wielkanocy.
– To instrument zabytkowy, pochodzący z XVII wieku. Jego wyjątkowość polega nie tylko na historii, ale też na charakterystycznym, niepowtarzalnym brzmieniu – dodaje Łukasz Babula.
Na czele grupy, jak co roku, stanął Marian Rachudała, który od 1981 roku nadaje barabanieniu charakterystyczny, marszowy rytm. Dziesięcioosobowy zespół zaprezentował zsynchronizowane i pełne energii wykonanie, podtrzymując wielopokoleniową tradycję, która niezmiennie przyciąga kolejne pokolenia mieszkańców Iłży.
Zobacz także:














Napisz komentarz
Komentarze