
Wszystko sprowadza się do tego, że bokser był trzykrotnie żonaty – dwa razy z tą samą kobietą, Dorotą Chwaszczyńską, a raz z Barbarą Imos i ten związek póki co trwa. Jednak jak przyznaje w wywiadzie dla Grazi Michalczewski, nie był najwierniejszym mężem.
„To było okropne. Wszystkim kobietom mówiłem to samo, ze wszystkimi chodziłem do tej samej restauracji. To była włoska restauracja w Hamburgu. Moją żoną była wtedy Dorota, miałem też Kingę i jeszcze dwie dziewczyny, w których byłem zakochany. Wtedy myślałem, że jestem super cool, a dzisiaj się tym brzydzę.”
Nagłe wyrzuty sumienia sprawiły, że Michalczewski wydał na obie żony fortunę. Całkiem dosłownie.
„Pierwsza i jednocześnie druga żona dostała ode mnie dziesięć milionów euro, jesteśmy w bardzo dobrych kontaktach, bardzo mnie lubi. Kolejna żona dostała ponad milion złotych za to, że była ze mną trochę ponad dwa miesiące.”












