Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
piątek, 5 czerwca 2026 09:17
Reklama

Ze Słoikiem po Radomiu. Na Borkach, jak nad Gardą

Mój szef śmieje się ze mnie. Śmieje się, jak z zięć z teściowej, kiedy ta pyta, czy ładnie wygląda. A śmieje się dlatego, że zalew na Borkach porównałem do włoskiej Gardy.
Ze Słoikiem po Radomiu. Na Borkach, jak nad Gardą

Autor: archiwum Co Za Dzień / Piotr Nowakowski

Dobra, wiem… Konfrontacja Borek z Lago di Garda jest trochę, jak porównanie trufli z salcesonem, ale nic nie poradzę. Takie miałem skojarzenie, kiedy siedząc na ławeczce, tuż przy brzegu, w towarzystwie dawnej kumpeli widziałem, jak w tafli wody odbijają się refleksy ostatnich promieni zachodzącego słońca. Jak delikatnie muskają po powierzchni akwenu.
W mojej głowie zrodziło się wówczas, przyznaję że irracjonalne, skojarzenie z Lago di Garda.

Wiadomo, że skoro najsłynniejsze włoskie jezioro leży u podnóża Alp, skoro jest otoczone ekskluzywnymi kurortami, no to gdzie zalewowi na Borkach do tak luksusowych okoliczności przyrody?!

Ale i tak było pięknie. Uroku naszej radomskiej „Gardy” nie popsuła mi nawet nieustannie nadająca koleżanka, której jak to blondynce, buzia się nie zamykała. Nadawała, jak w radiu. Normalnie non stop kolor. Ale, mimo to, byłem jej wdzięczny, bo to ona zaprosiła mnie na spacer nad wodę.

Może dlatego spojrzałem na zalew, jak na jakiś ósmy cud świata, bo dziś to zupełnie inne miejsce, niż to, które zapamiętałem z durnych i chmurnych lat młodości.

Dwie, trzy dekady temu, jedyne co można było wywieźć znad zalewu to satysfakcja jeśli udało się nie „zgubić” fajnych butów, koszulki czy zegarka. No i uniknąć oklepu od miejscowych. Permanentnie kontemplujących widoki znad butelki taniego bełta.

Pamiętałem starą halę, która swoją obskurną elewacją straszyła wchodzących na teren kompleksu na Borkach. Połamane ławki, pełno śmieci. Jednym słowem kiła i mogiła.

Dla mnie to naprawdę mogła być mogiła… Dosłownie.

Któregoś razu, jeszcze w podstawówce, wybrałem się nad zalew z koleżanką z klasy Bożenką. A jako, że byłem gruby, krępy niewywrotny, to nie miało dla mnie znaczenia, że panna urodą bardziej przypominała łasiczkę niż damę. A wiadomo, że im bardziej szpetna, tym bardziej gościnna. I pewnie dlatego wylądowaliśmy na tych Borkach. Tyle, że nie byłem pierwszym, który chciał z owej gościnności skorzystać, dlatego koleżanka pozostawała pod stałą obserwacją tatusia. I ów opiekuńczy rodziciel, w trosce o cześć córki wszędzie za nią łaził. Dlatego po cichu, kryjąc się jak kapitan Żbik, przypałętał się za nami nad zalew.

Krzaczki, kameralny nastrój, urok pleneru… Jednym słowem sytuacja była już mocno rozwojowa, kiedy zza jakichś chaszczy wyskoczył, jak jakiś Rambo, tatuś Bożenki. Z ewidentnym zamiarem naruszenia mojej puszystej nietykalności cielesnej. Kurcze, jak wtedy wystartowałem! Gnałem niczym stukilogramowa gazela do wodopoju. Uciekłem. Potem profilaktycznie przez kilka dni nie pojawiałem się w szkole. I pewnie dzięki tym środkom ostrożności, po tamtej przygodzie z Bożenką pozostały jedynie wspomnienia, a nie jakieś trwale okaleczenia z ojcowskiej ręki.

Dziś zalew Borki, to Europa! Nie lubię chwalić, a chwalić polityków, to już szczególnie. Uważam, że więcej mówią niż robią. Ale tym razem muszę uchylić kapelusza przed władzami miasta odpowiedzialnymi za teren nad rozlewiskiem.

Co się tam najbardziej rzuca w oczy?Porządek.

Przystrzyżona trawa, zadbane ścieżki rowerowe. Mostki, ławeczki, szmery, bajery... 
Otwarto korty do padla. Są wypożyczalnie sprzętu wodnego, no i punkty gastronomiczne z pysznymi lodami i tanią, ale znośną kawą.

To dobra wiadomość dla tych, którzy planują się tam wybrać na randkę ze swoją Bożenką, Anią czy inną Hiacyntą. Na miłosnej schadzce nie będą musieli po krzakach szukać grzybów, tylko kulturalnie pobajerują panienkę przy stoliku lub na ławeczce z widokiem na naszą swojską Gardę.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama