Jak ginie narybek?
Jak zaznacza EKO-UNIA, co roku Elektrownia Kozienice zasysa i uśmierca nawet połowę larw i narybku dryfujących Wisłą.
Jak do tego dochodzi? Bloki energetyczne kozienickiej elektrowni chłodzone są wodą pobieraną bezpośrednio z Wisły. Na pewnym odcinku rzeki system zasysa ogromne ilości ichtioplanktonu, czyli larw i wczesnych form narybku.
– W wyniku czynników mechanicznych, drastycznych zmian ciśnienia oraz szoku termicznego całość zassanych organizmów, w tym gatunków chronionych, ginie. Konsekwencje dotyczą zarówno stanu populacji ryb, jak i stanu ekologicznego wód – zaznacza Stowarzyszenie EKO-UNIA.
W 2021 roku Towarzystwo na rzecz Ziemi zgłosiło ten problem. Następnie do sprawy dołączyło Stowarzyszenie EKO-UNIA. Od tamtego czasu Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie prowadzi postępowanie dotyczące tego problemu.
Jest decyzja!
Towarzystwo na rzecz Ziemi oraz EKO-UNIA są stronami postępowania prowadzonego przez RDOŚ w Warszawie, pozostając w sporze z ENEA Wytwarzanie z Kozienic. Sprawa dotyczy badania bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku oraz szkód, które mogły już zaistnieć w związku z funkcjonowaniem otwartego systemu chłodzenia bloków energetycznych Elektrowni Kozienice.
28 maja 2026 roku nastąpił przełom. RDOŚ podjął decyzję i formalnie wezwał koncern ENEA Wytwarzanie do uzgodnienia działań naprawczych. Spółka ma na to 60 dni.
„Prowadzona przez nas sprawa ma skomplikowany charakter. Obejmuje bardzo obszerny materiał dowodowy, który jest niejednoznaczny m.in. pod względem skali wpływu na środowisko, co powoduje konieczność pogłębionej analizy i czasu na weryfikację wszystkich danych. Należy podkreślić, że pojęcie szkody w wodach zgodnie z przepisami ustawy szkodowej odnosi się do jednolitej części wód powierzchniowych, a nie do konkretnego cieku lub zbiornika, przy czym stan wód ocenia się na podstawie pomiarów prowadzonych w ramach państwowego monitoringu środowiska" – zaznacza Agata Antonowicz, główny specjalista ds. komunikacji społecznej w RDOŚ w Warszawie.
Zgodnie z ustawą o zapobieganiu i naprawie szkód w środowisku, jeśli ENEA nie złoży wniosku o uzgodnienie działań naprawczych, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nałoży na elektrownię obowiązek przeprowadzenia takich działań.
Regionalny Dyrektor zlecił opracowanie niezależnej analizy przedstawionych wyników badań prowadzonych przez zespół prof. Tomasza Mikołajczyka oraz monitoringu zleconego przez spółkę Instytutowi Rybactwa Śródlądowego. Opracowanie ma również obejmować ocenę wpływu działalności Elektrowni Kozienice na skład, liczebność i strukturę wiekową populacji ichtiofauny Wisły.
Badania naukowe jako podstawa postępowania
Wykazanie szkody jest możliwe dzięki wieloletnim badaniom naukowym prowadzonym pod kierownictwem ichtiologa prof. dr. hab. Tomasza Mikołajczyka, opublikowanym w recenzowanym czasopiśmie „Knowledge & Management of Aquatic Ecosystems”. Według ich wyników w Elektrowni Kozienice giną przedstawiciele 23 gatunków ryb, w tym gatunków chronionych: różanka, kiełb białopłetwy, boleń, koza złotawa, koza pospolita oraz kiełb Kesslera. Naukowcy oszacowali, że łączna liczba zassanych ryb tylko w 2022 roku wyniosła nawet 102 mln osobników, co stanowiło blisko połowę ryb dryfujących Wisłą.
– Badamy Wisłę i wpływ otwartych systemów chłodzenia od 2018 r. Nasze wyniki pokazujące wysoką śmiertelność ichtiofauny wpisują się w wyniki monitoringu GIOŚ, które mówią o katastrofalnym stanie polskich rzek. Dane są zatrważające: mamy coraz mniej ryb, coraz mniej wody i potężną suszę. Już na około 10% stanowisk nie prowadzi się połowów monitoringowych z powodu braku wody. Przyczyny są złożone: to pobór wody, susza, zmiana klimatu, regulacje rzek i zapory. Działalność elektrowni się do tego dokłada: mówimy o wywołanej sztucznie bardzo wysokiej śmiertelności larw i narybku, którą można ograniczyć – wyjaśnia Tomasz Mikołajczyk.
W czasie, gdy trwały badania zlecone przez Towarzystwo na rzecz Ziemi, koncern ENEA zlecił podobne prace Instytutowi Rybactwa Śródlądowego, który nie stwierdził istotnych szkód.
– ENEA Wytwarzanie należy do Grupy Enea S.A., spółki akcyjnej, w której Skarb Państwa posiada pakiet kontrolny. Koszty nadzoru przyrodniczego, który miał rozgrzeszyć elektrownię z uśmiercania milionów ryb, obciążają zatem akcjonariuszy, w tym podatników. Nie jest publicznie wiadome, ile kosztowały kilkuletnie badania ani dlaczego ich wyniki pozostawały w tak rażącej sprzeczności z badaniami prowadzonymi pod kierownictwem prof. Mikołajczyka. Dobrze, że po stronie przyrody stanął warszawski RDOŚ – mówi Radosław Gawlik ze Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
Jak zapobiec uśmiercaniu ryb?
Jak twierdzi Towarzystwo na rzecz Ziemi, problem można rozwiązać.
– W przypadku, jeżeli mówimy generalnie o energetyce, to oczywiście z punktu widzenia ochrony ryb takim działaniem minimalizującym negatywne oddziaływanie jest stosowanie przede wszystkim zamkniętych systemów chłodzenia. Takie systemy chłodzenia pobierają bardzo małe ilości wody, czasem wręcz śladowe ilości wody. Równocześnie przekłada się wtedy na zmniejszoną ilość zasysanych i uśmiercanych ryb w poszczególnych elektrowniach – mówił Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi. – Sama ENEA już dawno temu to zrozumiała i mimo że cała ta procedura administracyjna bardzo długo trwała, planując nowe inwestycje związane z budową bloków gazowych, zastosowała już nowoczesne rozwiązania. Niestety, dopóki będą działać bloki węglowe wykorzystujące otwarte systemy chłodzenia, tak długo będą uśmiercane gatunki ryb, w tym wiele gatunków chronionych.
Prof. Mikołajczyk wskazuje jednak również rozwiązanie doraźne.
– ENEA może i powinna natychmiast redukować moc w nocy, od kwietnia do lipca, w okresie gdy larwy dryfują Wisłą. Ograniczenie pracy bloków jest możliwe, chodzi o to, by zmniejszyć drastycznie pobór wody, co ograniczy straty w ichtiofaunie o kilkadziesiąt procent. Rozwiązaniem długofalowym jest zmiana systemu chłodzenia – mówił.
Odpowiedź Elektrowni Kozienice
W tej sprawie skontaktowaliśmy się z ENEA Wytwarzanie. Pytaliśmy m.in. o to, jak będzie wyglądała reakcja spółki na decyzję RDOŚ, jak komentuje ona rozbieżności wynikające z dwóch różnych badań oraz jakie ma plany na przyszłość. Otrzymaliśmy odpowiedź:
Enea Wytwarzanie z zaskoczeniem przyjęła stanowisko Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie. Elektrownia od blisko pół wieku zapewnia bezpieczne dostawy energii elektrycznej dla znacznej części Polski.
Spółka od pięciu lat, czyli od momentu rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego RDOŚ, dodatkowo i konsekwentnie monitoruje wpływ swojej działalności na ekosystem rzeki. Ściśle współpracuje z instytutami naukowymi m.in. z zespołem Instytutu Rybactwa Śródlądowego pod przewodnictwem wybitnego ichtiologa prof. Piotra Parasiewicza, który przeprowadził zaawansowane badania. Spółka dwukrotnie przedstawiła wyniki badań i informacje o braku wymiernego wpływu elektrowni na warunki środowiskowe Wisły. W każdym przypadku niezależni eksperci potwierdzili ich wiarygodność i tym samym brak zauważalnego wpływu dla ekosystemu rzeki.
Tym niemniej Enea Wytwarzanie zastosowała rozwiązania techniczne minimalizujące oddziaływanie na organizmy wodne. Dodatkowo, w ostatnich trzech latach ograniczyła pobór wody o około 25%. Spółka prowadzi szereg działań prośrodowiskowych. Obejmują one m.in. programy ochrony wielu gatunków ryb i ssaków wodnych oraz cennych siedlisk przyrodniczych.
Oczywiście szczegółowo analizujemy treść pisma Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie oraz zawarte w nim informacje. Natomiast w świetle dotychczasowego postępowania nie przedstawiono żadnych dowodów potwierdzających, że działalność elektrowni powoduje bezpośrednią szkodę dla Wisły. Wzywanie jakiegokolwiek podmiotu do działań naprawczych bez wydania żadnej formalnej decyzji potwierdzonej dowodami jest całkowicie nieuzasadnione. Z tego też powodu spółka będzie oczekiwać dokładnych wyjaśnień od RDOŚ.
W sprawach tak ważnych dla bezpieczeństwa energetycznego i zaufania społecznego decyzje powinny być podejmowane w sposób rzetelny, przejrzysty i oparty na faktach.
Zobacz także:

Napisz komentarz
Komentarze