Konferencja prasowa Konrada Frysztaka rozpoczęła się od ostrych słów pod adresem Przemysława Czarnka. Przypomnijmy, parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości zwołał w poniedziałek, 20 kwietnia, konferencję prasową dotyczącą sytuacji Radomskiej Fabryki Broni „Łucznik”.
– Przepraszam za drobną zwłokę, która w odniesieniu się do słów kolejnego pisowskiego wolnomyśliciela, który — chciałbym powiedzieć — jak grzyby po deszczu wychodzi, ale to jednak jest wiosna, więc ci pisowcy intelektualiści pączkują nam chyba na wiosnę w związku ze zbliżającym się okresem przedwyborczym – rozpoczął Frysztak.
Poseł zakwestionował również sposób organizacji konferencji przez Czarnka. – Nie zadbał o podstawową rzecz, jaką jest obrazek i w obrazku stanął na tle zakazu fotografowania i nagrywania i zaczął opowiadać wierutne bzdury, że fabryka broni nie ma zamówień – mówił.
Zdaniem Frysztaka zakład posiada aktywne kontrakty, a produkcja realizowana do maja 2026 roku ma być kontynuowana również w kolejnych latach. – to jest to pierwsze sprostowanie pierwszego pisowskiego kłamcy, kłamstwa, jakie wygłosił dzban roku 2024 albo 2025, pisowski intelektualista, Przemysław Czarnek – zaznaczył.
W dalszej części wystąpienia Frysztak odniósł się do zarzutów dotyczących niewystarczającego wsparcia rządu dla fabryki. Podkreślił, że twierdzenia przedstawiane przez Czarnka są – jego zdaniem – niezgodne z rzeczywistością. Jak zaznaczył, Fabryka Broni w Radomiu realizuje obecnie zamówienia m.in. na karabinki MSBS Grot dla Wojska Polskiego, a harmonogram produkcji jest utrzymywany zgodnie z planem.
Frysztak wskazał również na kontekst polityczny całej sytuacji. Jego zdaniem krytyka ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości wynika przede wszystkim ze zbliżającego się okresu wyborczego. W ostrych słowach zarzucił swoim oponentom działania na szkodę zakładu, przypominając, że część z nich głosowała przeciwko programowi SAFE, który – według niego – miał zwiększyć możliwości produkcyjne fabryki, szczególnie w zakresie zamówień dla służb mundurowych.
– Przemysław Czarnek jest bardzo blisko otrzymania zaszczytnego tytułu z zakazem wjazdu do Radomia, ponieważ jest szkodnikiem fabryki broni. Dwukrotnie głosując przeciwko programowi SAFE zablokował możliwości produkcyjne dla Polskiej Policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa – mówił poseł. – To nie kto inny, jak człowiek ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości, pan Nawrocki, zawetował ustawę o SAFE. To Nawrocki pod rękę z Czarnkiem ograniczyli możliwości produkcyjne dla polskich służb, które mogłaby wygenerować fabryka broni.
Frysztak zapewnił jednocześnie, że rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mają zrekompensować skutki tych decyzji. Zapowiedział podpisanie umowy z Komisją Europejską, która ma umożliwić dalsze finansowanie i rozwój programu. Podkreślił również, że jego priorytetem jako parlamentarzysty z Radomia jest ochrona miejsc pracy w lokalnym zakładzie.
– Wspólnie z Joanną Kluzik-Rostkowską, zabiegamy o to, by fabryka broni, mimo weta Nawrockiego i dwukrotnego głosowania pisowców, mogła zrealizować działania również dla polskiej Policji, dla Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa – powiedział.
Frysztak odniósł się także do wypowiedzi Jakuba Kowalskiego, radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego, który w poniedziałek, 20 kwietnia podczas Porannej Rozmowy Radia Rekord i Telewizji Dami zaproponował przesunięcie funduszy zaplanowanych na obronność do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
– Szanowni Państwo, mam wrażenie, że Kuba Kowalski nie umie już nie tylko w politykę, ale również w logikę. To właśnie jego koledzy twierdzili, że jeśli pieniądze z SAFE to tak, ale tylko i wyłącznie na polską armię; jeśli pieniądze z SAFE to tak, ale nie można byłoby zmniejszać planu modernizacji polskiej armii, czyli tych, 5% budżetu państwa, na inne cele – mówił Frysztak. – W tej chwili wychodzi Kowalski i mówi, jeśli pieniądze z SAFE na armię da się spożytkować, to powinniśmy zmniejszyć 5% wydatków na polską armię i przesunąć je na służby podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy dotyczące potencjalnych zwolnień w fabryce, poseł przyznał, że istnieją obawy związane z poziomem zamówień na 2026 rok. Jednocześnie zaznaczył, że planowane są nowe kontrakty, które mają zapewnić stabilność zatrudnienia.
– Żadne miejsce pracy nie powinno zostać zlikwidowane – deklarował.
Zobacz także:















Napisz komentarz
Komentarze