Czarnek w Radomiu. Straszył zwolnieniem 140 pracowników Fabryki Broni "Łucznik"
Kandydat PiS-u na premiera pojawił się w poniedziałkowy poranek przed Fabryką Broni "Łucznik" w Radomiu, by zabrać głos ws. doniesień o rzekomym zagrożeniu wstrzymaniem działalności przez zakład. Takie informacje przekazywali przedstawiciele związków zawodowych. Alarmowali, że brak nowych zamówień grozi grupowymi zwolnieniami, a proces redukcji zatrudnienia już się rozpoczął.
Błyskawicznie zareagował sam zarząd "Łucznika", który uspokajał, twierdząc, że dotychczasowe decyzje o nieprzedłużaniu umów miały wyłącznie charakter jednostkowy i były uzasadnione względami organizacyjnymi. Deklaracje nie wystarczyły jednak posłowi Czarnkowi, który podczas poniedziałkowej konferencji prasowej ostrzegał, iż brak nowych zamówień grozi zwolnieniem 140 pracowników zakładu.
Zobacz też:
Jakby tego było mało, stwierdził, że zniszczenie polskiego przemysłu zbrojeniowego to celowe działanie koalicji rządzącej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że kilka dni wcześniej do tematu odniósł się premier Donald Tusk, informując, że sprawa "jest bliska rozwiązania". Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON, orzekł, że szansa na nowe zamówienia byłaby większa, gdyby Polska miała do dyspozycji fundusze z programu SAFE.
- Dzisiaj jak na dłoni widać tutaj brak działania państwa na rzecz polskiego przemysłu i za ten brak działań odpowie ta ekipa. Żądamy natychmiastowych zamówień dla polskiego Łucznika - grzmiał Czarnek podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
Sikorski ostro do Czarnka. "Bezczelni hipokryci"
Do jego słów nie omieszkał odnieść się minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. "Co za bezczelni hipokryci. Było nie głosować za zablokowaniem SAFE." - napisał Sikorski w poście na portalu X.
Zobacz też:















Napisz komentarz
Komentarze