Zobacz również: Tak wspominają radnego Pszczołę. "Nigdy tego nie zapomnę"
W miniony piątek odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Radomiu zwołana przez przewodniczącego na wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości. Domagali się odwołania Marty Michalskiej-Wilk z funkcji zastępcy prezydenta oraz przyjęcia stanowiska potępiającego "Potańcówkę w klimacie PRL", wydarzenie, które rozpoczęło obchody 50. rocznicy Radomskiego Czerwca 1976 roku. W trakcie dyskusji głos zabrał między innymi wspomniany Suski.
- Skandal, który pokrył hańbą obecne postkomunistyczne władze, bo dzisiaj w Radomiu, w Platformie Obywatelskiej są ludzie, którzy - można powiedzieć - mają korzenie komunistyczne. Niektóre z osób tworzących dziś Platformę Obywatelską, mają w rodzinie zomowców, ubeków, agentów różnych służb, milicjantów. Taka jest prawda o Platformie. Tu w Radomiu takie osoby dzisiaj sprawują władze. Proszę popatrzeć na życiorysy tych osób - apelował z mównicy Suski, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
- Proszę zapytać, co robili rodzice pana Rajkowskiego, pani Wilk czy pana Frysztaka. To są prominentni działacze tutaj w Radomiu - uzupełnił parlamentarzysta PiS w rozmowie z reporterem portalu CoZaDzień.pl. Zapytany o to, czy ma dowody na przytoczone związki, odpowiedział:
- Jeszcze raz panu powtarzam, proszę zapytać, a poza tym proszę poczytać może trochę książek o historii - zaproponował poseł z Grójca.
Zobacz również:
Konrad Frysztak odpowiedział na zarzuty. "Czy sprawdził, co robił jego tata?"
O zarzuty, jakoby radomscy przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej mieli komunistyczne korzenie, zapytaliśmy posła Konrada Frysztaka, który gościł we wtorkowej odsłonie Porannej Rozmowy Radia Rekord i Telewizji Dami.
- Pan Suski jest znanym cwaniakiem i spryciarzem, jeśli chodzi o wypowiedzi. Manipuluje w taki sposób, aby nikt nie mógł go pozwać. Gdyby powiedział (z mównicy o Frysztaku jako potomku członków komunistycznego aparatu - przyp.red.), wymieniając moje nazwisko, mógłby szykować się na pozew, bo moja mama w czasach komuny była początkującą pielęgniarką, a tata był elektrykiem. Żadne z nich nie było w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i nie byli komunistami.
- To samo dotyczy moich dziadków, bo ja to sprawdziłem. Pytanie, czy pan Suski sprawdził, co robił jego tata? To jest pytanie, które warto zadać panu Suskiemu, ale nie mnie. Ja nie zajmuję się teczkami i przeszłością polityków Prawa i Sprawiedliwości, choć czasem by się to przydało - dodał Frysztak, przypominając, że w szeregach partii Suskiego wciąż są politycy, którzy w latach 70. byli członkami opresyjnego systemu - oznajmił.
- Uważam, że granie takimi nazwiskami, rodzinami, nazwijmy to "teczkami", to jest przywilej Suskiego i jego głupota, i niech on z tym zostanie jak Himilsbach z angielskim - zakończył Frysztak.
Polecamy:
- Frysztak: być może nie byłoby tej sesji, gdyby było słowo "przepraszam", którego mi zabrakło
- Sesja rady przerwana po kilku minutach. Koalicja Obywatelska z wnioskiem o odroczenie
- Wymienił nazwiska posłów PiS ziemi radomskiej. "To zdrada polskiej racji stanu"
Zobacz również:















Napisz komentarz
Komentarze