Zobacz również: Burzliwa sesja nadzwyczajna w Radomiu. Spór o obchody 50-lecia Czerwca ’76 podzielił radnych
Sprzeczne doniesienia. Czy radny Pszczoła był bezpośrednio atakowany?
Warto przypomnieć, że piątkowa nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Radomiu została zwołana na wniosek klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Domagali się oni odwołania wiceprezydent Marty Michalskiej-Wilk z pełnionej przez nią funkcji. To z kolei z powodu zdjęcia z "Potańcówki w klimacie PRL", które wywołało lawinę krytyki. Michalska-Wilk na opublikowanej w sieci fotografii pozowała wraz z dwoma mężczyznami przebranymi za funkcjonariuszy ZOMO. W piątek, po burzliwej debacie, podane pod głosowanie zostało stanowisko Rady Miejskiej w Radomiu zaproponowane przez klub radnych Prawa i Sprawiedliwości. W skrócie - potępiało ono imprezę, która rozpoczęła obchody 50. rocznicy Radomskiego Czerwca 1976 roku oraz wzywało prezydenta Radosława Witkowskiego do odwołania Michalskiej-Wilk z funkcji zastępcy gospodarza miasta.
Większość radnych zagłosowała "przeciwko", dlatego stanowisko nie zostało przyjęte. Tuż przed głosowaniem, jako ostatni, do głosu zostały dopuszczony radny Pszczoła. Według medialnych relacji miał on być bezpośrednio atakowany słownie, wyzywany przez osoby znajdujące się w sali obrad.
- To, co się wydarzyło, było bardzo złe. To jest kolejna sesja, którą przeżyliśmy, gdzie czysta polityka i złe emocje wzięły górę. Sesja zwołana tylko po to, by piętnować i linczować panią prezydent Michalską-Wilk po bardzo niefortunnym zdjęciu, które sobie zrobiła na jednym z wydarzeń towarzyszących obchodom rocznicy Radomskiego Czerwca, natomiast ta spirala nienawiści, która się nakręciła przy tej okazji, a była zupełnie niewspółmierna do tego, co się wydarzyło, odbiła się nie tylko na członkach kolegium prezydenckiego, ale odbiła się również na radnych, w tym na radnym Pszczole, który rzeczywiście po swojej wypowiedzi i po głosowaniu był bezpośrednio atakowany słownie - stwierdził w rozmowie z portalem CoZaDzień.pl Mateusz Tyczyński, przewodniczący Rady Miejskiej w Radomiu.
Zobacz także:
Nagranie z obrad zamieszczone w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miejskiego w Radomiu nie wyjaśnia sytuacji. Po zakończeniu wypowiedzi radnego Pszczoły słychać tylko oburzenie jednego z posłów Prawa i Sprawiedliwości. Na miejscu obecny był reporter portalu CoZaDzień.pl, Maciej Kowalski. Według jego relacji oprócz gremialnych okrzyków "Precz z komuną" niemających konkretnego adresata, nikt bezpośrednio nie ubliżał radnemu.
- Nie było mnie na tej sesji, ale z tego co słyszałem, to raczej jest to nieprawda. To znaczy, że nie był personalnie atakowany. Myślę, ze to było wielkie nieszczęście i bardzo duży zbieg okoliczności. Należy tylko współczuć rodzinie, ale wypowiedzi niektórych polityków, szczególnie tych centralnych, atakujące personalnie chociażby panią prezydent Martę Michalską-Wilk, były nie na miejscu. Ja się z tym nie zgodzę. Słowa o wyciąganiu jakichś mundurów z szafy to było małe - dodał Wójcik, nawiązując do wypowiedzi szefa radomskich struktur Prawa i Sprawiedliwości, Marka Suskiego.
- Janek był odpornym człowiekiem. Niejedno w życiu słyszał, natomiast ja nie chcę przesądzać, czy to miało, czy nie miało wpływu na, to co się stało później, bo ja nie jestem od tego, żeby wydawać wyroki, natomiast na pewno powinniśmy się zastanowić, czy sala obrad rady miejskiej, to jest miejsce, w którym powinniśmy się wyzywać, krzyczeć, gdzie powinniśmy wylewać swoje emocje, złość, nienawiść, bo do tego tutaj dochodziło i stwierdzam to z ubolewaniem, ale dochodziło do tego także z udziałem parlamentarzystów. Nigdy nie zapomnę Marka Suskiego krzyczącego: "precz z komuną!" w stronę części radnych, którzy nie poparli stanowiska radnych Prawa i Sprawiedliwości. To było po prostu straszne. Ten widok będzie mi towarzyszył bardzo długo w kontekście tego, co się wydarzyło - skomentował Tyczyński.

Radni Rady Miejskiej w Radomiu wspominają Jana Pszczołę. "Niezwykły człowiek"
Jan Pszczoła był radnym Rady Miejskiej w Radomiu od 1998 roku z dwoma przerwami, które miały miejsce w latach 2002-2006 oraz 2018-2024. Do minionych wyborów samorządowych startował z listy Paktu Samorządowego Radosława Witkowskiego z okręgu numer 2 obejmującego Ustronie, Prędocinek, Młodzianów, Godów, Malczew, Idalin, Janiszpol i Nowiny Malczewskie. Z tego samego okręgu do rady startował wspomniany wcześniej radny Wójcik, prywatnie serdeczny kolega Pszczoły.
- Znaliśmy się bardzo dobrze. Sporo robiliśmy dla naszego okręgu, dla Ustronia. Na sesji siedzieliśmy obok siebie. Chyba nigdy z panem Jankiem nas nic nie poróżniło, mimo tego że politycznie na różnych biegunach, ale jak żył śp. Bogdan Karaś, to ustaliliśmy sobie, że samorząd nie jest miejscem do wielkiej polityki, bo chodnik, ulice czy żłobki nie mają barw politycznych i udało nam się tego dotrzymać - stwierdził Wójcik, radny Rady Miejskiej w Radomiu.
Zobacz także:
- Niezwykły człowiek, radny wielu kadencji od 1998 roku z dwoma przerwami. Wrócił w ostatnich wyborach w wielkim stylu. Człowiek przede wszystkim otwarty, ciepły, pomocny, nie patrzący do końca na poglądy polityczne, budujący mosty i tym bardziej boli, że to wszystko stało się w takich okolicznościach. Radny Pszczoła był bardzo oddany swojemu osiedlu Ustroniu, ale także sprawom ważnym dla wszystkich Radomian. Człowiek, który zawsze był przygotowany czy to do sesji, czy to do komisji - przyznał przewodniczący Tyczyński.
- Można powiedzieć, że to był taki radny w starym stylu - mniej zdjęć, więcej pracy. To generalnie dobry kierunek. Mam nadzieję, że jego spuścizną będzie to, o czym on zawsze mówił, że trzeba rozmawiać, że trzeba rozmawiać niezależnie od tego, czy się ze sobą zgadzamy. Myślę, że weźmiemy to sobie do serca - spuentował przewodniczący.

Bliski sercu wicewojewody mazowieckiego. "Rozmawialiśmy nie tylko o polityce, ale i o życiu"
Pszczoła w swojej politycznej działalności był związany z Nową Lewicą. W okręgu radomskim przewodniczy jej wicewojewoda mazowiecki, Patryk Fajdek, dla którego radny był nie tylko współpracownikiem, ale także partnerem do rozmów na inne, ważne tematy, które nie dotyczyły polityki.
- Z Jankiem wielokrotnie rozmawialiśmy nie tylko o polityce, ale i o życiu. Zawsze służył dobrą radą. Czasem też głosem krytycznym, bo one także są potrzebne i ważne. Zawsze można było na niego liczyć. To bardzo empatyczny człowiek, zaangażowany i oddany sprawom naszego miasta. Miał ogromną wiedzę i doświadczenie. To, czego nas uczył i co po nim zostanie, to to, że warto odważnie artykułować swoje zdanie, pokazywać, co się myśli, co się uważa na dany temat, ale jednocześnie szukać dialogu, tego, co nas łączy, a nie dzieli, szukać kompromisowych rozwiązań i to jest jego świadectwo - podsumował Fajdek w Porannej Rozmowie Radia Rekord i Telewizji Dami.















Napisz komentarz
Komentarze