Ostatnio często pisze się o problemach byłej modelki, Ilony Felicjańskiej. Zaczęło się od rozwodu z mężem, przyznaniu przez sąd opieki nad dziećmi właśnie jemu a także podziałowi majątku, który pozbawił Ilony mieszkania.
To wszystko spowodowało, że celebrytka zaczęła zbyt często sięgać do kieliszka. Nie miała też „dobrej prasy” a jej długi sięgnęły blisko 400 tysięcy – jak podawały tabloidy. Coś jednak drgnęło. Kilka dni temu pisaliśmy, że pewna firma zdecydowała się podpisać kontrakt reklamowy z Felicjańską (czyt.: http://www.cozadzien.pl/styl-zycia/plotki/24370.html ). Ten kontrakt może pomóc jej zacząć wychodzić na prostą.
Po rozwodzie Ilona Felicjańska związała się z Yossarianem Malewskim, o którym niezbyt pochlebnie wyraziła się w którymś z wywiadów (że mały, gruby i biedny). I znów coś poszło nie tak. I znów nastąpił zgrzyt. Zgrzytało, zgrzytało na tyle mocno, że nie tak dawno Yossarian kazał wyprowadzić się Felicjańskiej ze swojego mieszkania. Pisze o tym tygodnik „Na Żywo”. Jak podaje informator gazety:
- Świat się jej zawalił. Zupełnie nie potrafiła pogodzić się z rozstaniem. Pomieszkiwała kątem u znajomych, nie mogąc wrócić do mieszkania, które zajmuje jej eksmąż i dzieci. Znajomi bali się, że zdruzgotana problemami znów zacznie zaglądać do kieliszka.
Jak mówi sama Felicjańska: - Z perspektywy 3 lat oceniam, że zawiesiłam się na Yossarianie za bardzo, bo byłam strzępkiem człowieka.
Na szczęście, jak podaje informator tygodnika, mimo problemów wszystko wróciło do normy:
- To mężczyzna o gołębim sercu. Po krótkim rozstaniu wybaczył jej.Niebawem pojawią się razem na dużej imprezie.












