„ Ciągle mam niedosyt. Gdy w "M jak miłość" przerysuję coś na nie, to mają do mnie pretensje, że daną scenę zagrałam za mocno. Mówią mi, że nie mogę tak grać. Mam ciepły charakter, psychikę i dlatego dostaję takie role. Mam nadzieję, że będę mogła zagrać jeszcze jakąś czarownicę. Mam niedosyt ciekawych rzeczy, które mogłabym zagrać. W dalszym ciągu chcę grać w tym serialu. Natomiast ciągle proszę panią scenarzystkę, żeby dawała mi ciekawsze wątki. Ja rozumiem, że ona ma od tego młodych aktorów, ale ja bym chciała zaskakiwać, żeby coś zrobić na przekór, żebym nie była tą ciepłą, podającą szarlotkę babcią głaszczącą po buzi. Chciałabym, żeby ta postać nie była taka do końca idealna. Ta stara baba mogłaby się na tyle wtrącić, żeby np. zrobić komuś przykrość. Jak na razie robię same przyjemności. „
Natomiast innego zdania jest Witold Pyrkosz, który gra serialowego męża Barbary Mostowiak – on podobno już nie ma siły na takie role. Może bycie wiecznie dobrym, jest po prostu zbyt męczące?













