
Edyta Górniak, która nie tak dawno świętowała swoje 25 lecie kariery muzycznej od dłuższego czasu mierzyła się z powrotem do walki o tytuł „najlepszego głosu świata”. Już raz w Eurowizji próbowała swoich sił – było to dobre 22 lata temu i uplasowała się w pierwszej dziesiątce. To wynik jakiego nie udało się do tej pory powtórzyć i nie zapowiada się jeszcze na to, żeby konkurencja pozwoliła na powtórzenie sukcesu. Na przesłuchaniu poszło jednak coś nie tak i nie dość, że nie pojedzie na Eurowizje, to w dodatku nie pokonała swoich kolegów po fachu – Margaret i Szpaka.
„Wyszło, jak wyszło. Po zakończonych eliminacjach była potwornie rozgoryczona. Zamieściła w sieci wideo, w którym mówi, że nie żałuje decyzji o występie w preselekcjach, ale tak naprawdę ciężko jej się było pogodzić z przegraną. To trudny temat. Była przecież faworytką, gwiazdą dużego formatu, znaną także poza granicami kraju. Przegrała z nieznanym w Europie wokalistą. To musi boleć. W przypływie emocji powiedziała, że już nigdy nie da się namówić na podobną zabawę w preselekcje. Co innego gdyby to telewizja wytypowała ją bezpośrednio do finałów, jak rok temu było z Moniką Kuszyńską. Poczuła się lepiej dopiero, gdy porozmawiała z Alanem. Synek zawsze potrafi ją pocieszyć.” - czytamy w Świat i Ludzie.












