A ja tam wcale nie żałuję, że Mauridesa już nie ma. Najpierw fakty: Brazylijczyk był najskuteczniejszym zawodnikiem Radomiaka w sezonie 2025/26. Zdobył osiem bramek i zaliczył cztery asysty. Wystąpił w trzydziestu czterech meczach ligowych spędzając na boisku 2213 minut. Czyli trafiał do siatki rywali co 276 minut. Cyfry nie rzucają na kolana. Ale, trzeba piłkarzowi oddać, że swoimi golami w znaczący sposób przyczynił się do utrzymania Zielonych w lidze. I kibice będą mu to pamiętać. Przynajmniej do momentu, aż pojawi się nowy idol, który nastrzela więcej goli.
Liczby liczbami, bramki bramkami, ale czy Maurides rzeczywiście, aż tyle wnosił do siły rażenia Radomiaka? Śmiem wątpić. Przecież już w minionych rozgrywkach częściej był rezerwowym, niż pierwszym wyborem Gonzalo Feio, a potem Bruno Baltazara. Z miejsca w składzie wyleczył go Abdoul Tapsoba. Teraz, kiedy doszedł Fernand Goure, szanse Mauridesa na regularne występy byłyby jeszcze mniejsze.
Maurides był jednym z liderów Radomiaka. W wysokości zarobków. Tu większość kolegów bił na głowę. A skoro już o głowie mowa, to trzeba mu oddać, że świetnie grał tą częścią ciała. I tylko tą. Mało mobilny i zwrotny, jak Batory w porcie, a do tego już 32-letni. Potencjał sprzedażowy niewielki. Ale zawsze jakiś. Portal transfermarkt.com wycenia wartość Mauriego na 350 tysięcy euro. Jeśli prawdą są pogłoski, że Radomiak mimo ważnego jeszcze dwa lata kontraktu oddał go do Dinama Batumi za darmo, może to wprawiać w zdumienie. Ale, co tam. Ich piłkarz, ich sprawa. Chcieli, to go oddali bez odstępnego. Tylko niech potem nie płaczą, że nie mają….
A tak na poważnie, to Radomiak dobrze wyszedł na odejściu napastnika. Zieloni zapewnili sobie bonusy za ewentualne sukcesy swojego piłkarza w nowym klubie. Za mistrzostwo Gruzji, krajowy puchar, awans do rozgrywek europejskich czy nawet miejsce na podium w lidze. Za to wszystko radomski klub będzie kasował.
Ale przede wszystkim Mauri teraz to Gruzinów, a nie Radomiaka będzie golił na wielką kasę.
W kontekście klubu ze Struga wiele mówi się o nieobecnych, natomiast transfery do Radomia przechodzą bez echa. A przecież ściągnięcie z Otelulu Galati najlepszego obrońcy ligi rumuńskiej, znanego z występów w Lechii Gdańsk – Conrado to jeden z hitów letniego okienka w skali całej Ekstraklasy.
A jeszcze większym sukcesem jest namówienie do pracy przy Struga Rafała Grzyba. Legendy Jagiellonii Białystok i do niedawna najbliższego współpracownika Adriana Siemieńca. Na Podlasiu są zdania, że Grzyb miał nieoceniony i niedoceniany wpływ na wielkie sukcesy Jagiellonii. Z mistrzostwem Polski i ćwierćfinałem Ligi Konferencji na czele.
Siemieniec umiał go słuchać. Jeżeli to samo będzie potrafił Tomasz Kaczmarek, to jestem pewien, że praca Rafała Grzyba i w specyficznych radomskich warunkach przełoży się na efekt w postaci spokojnego utrzymania w piłkarskiej elicie.

Napisz komentarz
Komentarze