Bruno Baltazar został ściągnięty do Radomia żeby uspokoić atmosferę i posprzątać po Gonzalo Feio. Zdaniem szefów klubu największym atutem Portugalczyka jest znajomość szatni i realiów panujących w Radomiaku. Nowy trener Zielonych jest przeciwieństwem furiata Feio. Imponuje spokojem. Jak twierdzą jego współpracownicy, wyprowadzenia Baltazara z równowagi graniczy z cudem. Piłkarze cenią trenera za ojcowskie podejście, fachowość i odporność na stres.
Tylko co z tego. Baltazar to może i zna się na swoim fachu, ale ma jedną wadę: nie potrafi wygrywać. Ostatni raz Portugalczyk cieszył się z wygranej w grudniu 2024 roku, kiedy prowadzony przez niego Radomiak pokonał we Wrocławiu Śląsk 2:1. Chwilę potem trener zakończył swoją pierwszą kadencję w Radomiu i objął drugoligowy wówczas francuski AS Caen. Klub którego większościowym akcjonariuszem jest gwiazdor Realu Madryt Kylian Mbappe.
Praca w Normandii zakończyła się totalnym fiaskiem. Caen pod wodzą Baltazara przegrał siedem meczów z rządu, a trener z hukiem wyleciał z roboty. Nie może zatem dziwić, że natychmiast przystał na ofertę Zielonych. To dla Portugalczyka jedna z ostatnich szans na udowodnienie, że nie jest trenerskim nieudacznikiem. Szansa tym większa, że wraca do ligi i środowiska, które zdążył już doskonale poznać.
- Czuję się jakbym wrócił do domu. Wierzę w drużynę i w to, że razem możemy osiągnąć wielkie rzeczy - powiedział Baltazar na powitalnej konferencji prasowej. Tyle, że w podobnym tonie wypowiadał się we Francji. Tam głosił, że jego marzeniem jest gra z Caen w europejskich pucharach. Skończyło się na spadku Czerwono-Niebieskich do trzeciej ligi.
W swoim ponownym debiucie w Radomiaku Bruno Baltazar zremisował z Motorem Lublin 1:1. W sobotę Zielonych czeka znacznie poważniejszy egzamin - mecz z celującym w ligowe podium Zagłębiem Lubin.
ZOBACZ TEŻ
- Cenny remis Radomiaka Radom w domowym starciu z Motorem Lublin
- Banasik znów w Ekstraklasie. Arka zatrudniła byłego trenera Radomiaka















Napisz komentarz
Komentarze