Polacy przyjechali do Radomia na mecz siódmej kolejki eliminacji mistrzostw Europy U-21 jako lider grupy E. Biało-Czerwoni w sześciu poprzednich spotkaniach zdobyli komplet punktów - strzelili 18 goli i stracili tylko jednego. Byli zdecydowanym faworytem piątkowego (27 marca) starcia z Armenią, która zamykała stawkę z zerowym dorobkiem.
Selekcjoner Jerzy Brzęczek od pierwszych minut dał szansę gry pomocnikowi Jagiellonii Białystok, Dawidowi Drachalowi - to Radomianin, wychowanek Broni. Zaznaczał, że gra w rodzinnym mieście to dla niego dodatkowa motywacja. - Na pewno to dla mnie sentymentalny powrót. Cieszę się, że mogę liczyć na wsparcie rodziny i znajomych. Ale niezależnie od miejsca zawsze staram się dawać sto procent dla drużyny - mówił przed meczem zawodnik.
Już na samym początku, bo w trzeciej minucie pomocy medycznej potrzebował Mateusz Kowalczyk. Zawodnik GKS-u Katowice nie dał rady kontynuować gry i kilka chwil później zastąpił go Filip Kocaba. Pierwsze minuty gry przy Struga to optyczna przewaga zespołu Jerzego Brzęczka. Nic jednak z tego nie wynikało, bo Polacy nie oddali nawet strzału w kierunku bramki rywali. To się zmieniło w 15. minucie. Z rzutu wolnego dogrywał Jan Faberski, a głową strzelał Marcel Reguła - piłka odbiła się jednak od poprzeczki.
W 31. minucie gospodarze oddali drugie uderzenie - również jednak niecelne. Ponownie próbował Reguła, tym razem po podaniu od Michała Gurgula z lewej strony pola karnego. Pierwszy celny strzał Polacy zaliczyli w 33. minucie - próbę Kacpra Urbańskiego zatrzymał jednak Gor Matinyan. Jeszcze przed przerwą z dystansu próbę podjął Kacper Potulski, ale piłka po rykoszecie minęła słupek bramki Armenii. Podopieczni Brzęczka rozkręcali się z akcji na akcję. W 41. minucie strzelał Igor Drapiński, jednak skuteczną interwencją popisał się golkiper gości. Matinyan skapitulował w końcu w 43. minucie. Po dośrodkowaniu Wiktora Nowaka z prawej strony, piłkę po strzale głową skierował do siatki Reguła. Do przerwy było więc 1:0.
Druga część spotkania była zdecydowanie bardziej efektowna. Zaczęła się najlepiej, jak mogła dla gospodarzy. Już w 48. minucie bowiem po strzale z rzutu karnego wynik podwyższył kapitan Biało-Czerwonych, Antoni Kozubal. "Jedenastka" została podyktowana za faul na Faberskim. Goście pierwszy strzał w tym meczu oddali w 50. minucie, jednak próba Mhera Tarloyana była daleka od ideału. W 57. minucie po ziemi strzelał Gurgul, jednak pewnie interweniował ormiański bramkarz. Później tempo gry znowu spadło.
W 67. minucie Polacy sami sobie stworzyli problemy. Po błędzie defensywy we własnym polu karnym faulował Kacper Duda, a chwilę później rzut karny na gola zamienił Davit Hakobyan i Armenia złapała kontakt. Gospodarze starali się odzyskać kontrolę nad meczem. W 78. minucie sędzia Vitalijs Spasjonnikovs podyktował trzeci rzut karny w tym meczu! Tym razem faulowany przez bramkarza przyjezdnych był Reguła, a z jedenastu metrów pewnie trafił po raz drugi w piątkowy wieczór Kozubal - było więc 3:1.
Drużyna Brzęczka stwarzała kolejne okazje, ale była nieskuteczna - niecelnie strzelali choćby Duda i Faberski. Lepiej celownik ustawiony miał wprowadzony z ławki Daniel Mikołajewski, który w doliczonym czasie gry wykorzystał sytuację sam na sam i ustalił wynik na 4:1. Polacy zdobyli pewne trzy "oczka" przy Struga 63, a mecz z perspektywy trybun oglądało 13007 kibiców.
Polska po tej wygranej wciąż jest pewnym liderem grupy E el. ME U-21. Ma na swoim koncie komplet punktów. We wtorek, 31 marca Biało-Czerwoni zagrają na wyjeździe z Czarnogórą.
Polska - Armenia 4:1 (1:0)
Bramki: Reguła 43', Kozubal 48' (z karnego) i 79' (z karnego), Mikołajewski 90+1' - Hakobyan 68' (z karnego).
Polska: Abramowicz - Nowak, Potulski, Drapiński, Gurgul, Kowalczyk (7' Kocaba (63' Duda)), Kozubal, Faberski, K.Urbański (81' W.Urbański), Drachal (81' Krajewski), Reguła (81' Mikołajewski).
Armenia: Matinyan - Avetisyan, Manukyan, Krmzian, Tarloyan (72' Tsarukyan), Ayvazyan, Piloyan (85' Aslanyan), Janoyan (46' Hakobyan), Aleqyan, Vardanyan (46' Eloyan), Kirakosian (58' Sargsyan).
Żółte kartki: Kocaba, Duda, Drapiński - Vardanyan, Krmzian, Eloyan, Tsarukyan.














Napisz komentarz
Komentarze