Zobacz również: Kapitan Radomiaka: "Emocje są częścią piłki, jednak nigdy nie mogą prowadzić do przemocy"
Skandal po meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce. Są kary i zarzuty
Piątkowe starcie określane mianem "Świętej Wojny" nie ułożyło się po myśli Radomian. Już w 8. minucie ogromny błąd popełnił bramkarz Zielonych, Filip Majchrowicz. Jego niedokładne podanie przechwycił Wiktor Długosz i skierował piłkę do bramki, dzięki czemu Korona wyszła na prowadzenie. Kwadrans przed końcem pierwszej połowy spotkania na 2:0 podwyższył Marcel Pięczek. Wydawało się, że tego wieczoru kibice zgromadzeni przy Struga 63 obejrzą jeszcze kilka goli, ale nic bardziej mylnego. Po zmianie stron goście grali zdecydowanie bardziej zachowawczo, a gospodarze nie byli w stanie sforsować ich dobrzej zorganizowanej obrony, toteż Korona wygrała zdecydowanie, dzięki czemu do jej dorobku dopisane zostały trzy punkty.
W kolejnych dniach mało mówiło się jednak o samym widowisku sportowym. Zostało ono zepchnięte w cień przez wydarzenia, które miały miejsce po meczu. Tuż po ostatnim gwizdku sędziego Daniela Stefańskiego doszło do scysji pomiędzy zawodnikami obydwu drużyn. Po chwili do akcji wkroczył jeden z kibiców, który wbiegł na boisko z trybun VIP i zaatakował piłkarzy Korony. Po kilku minutach, gdy wydawało się, że sytuacja jest już opanowana, Kielczanie udali się pod pusty sektor gości, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Wówczas Michał Siejak, dyrektor marketingu i komunikacji klubu z Kielc, został trafiony szklaną butelką w głowę. Przedmiot został rzucony z trybun.
W wyniku opisanych zdarzeń policja zatrzymała dwóch mężczyzn. Pierwszy z nich to 58-latek. W trybie przyspieszonym stanął przed sądem, który ukarał go grzywną w wysokości czterech tysięcy złotych oraz trzyletnim zakazem stadionowym na mecze Radomiaka. Człowiek, który trafił w głowę pracownika Korony, to 48-latek. Ten z kolei 16 lutego został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Radom Wschód. Postawiono mu dwa zarzuty: pierwszy dotyczy rzucenia przedmiotu na murawę podczas meczu, a drugi spowodowania uszczerbku na zdrowiu w związku z występkiem chuligańskim.
Zobacz również:
Media: sprawca chuligańskiego zachowania pracownikiem Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu
48-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów oraz wyraził skruchę. Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec niego środków zapobiegawczych: mężczyzna będzie objęty policyjnym dozorem, ma zakaz uczestniczenia w imprezach masowych o charakterze sportowym oraz zakaz zbliżania się na mniej niż 100 metrów do miejsc, w których takie wydarzenia się odbywają. Jak przeczytaliśmy na portalu kanalsportowy.pl, mężczyzna jest pracownikiem Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu.
- Ja bym nie wiązał obecności tych osób na meczu z ich miejscem pracy, ale ich zachowanie oczywiście niedopuszczalne - skomentował sprawę w Porannej Rozmowie Radia Rekord i Telewizji Dami Rafał Górski, sekretarz Radomia. - Sytuacja o tyle dramatyczna, że ja na przykład chodzę na mecz z synem i w jaki sposób ja mam wytłumaczyć dziecku to, co się wydarzyło na tym stadionie? - pytał nasz rozmówca.
[Aktualizacja]
We wtorek 17 lutego o godzinie 12:41 na skrzynkę pocztową naszej redakcji przesłane zostało oficjalne oświadczenie Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu. "W związku z incydentem podczas meczu Radomiaka Radom i Korony Kielce w Radomiu informujemy, że osoba, której dotyczy sprawa, nie jest już pracownikiem Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu." - napisano.
Polecamy:
![Skandal po meczu Radomiaka. Media: zatrzymany pracownikiem... Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu [AKTUALIZACJA] Skandal po meczu Radomiaka. Media: zatrzymany pracownikiem... Miejskiego Urzędu Pracy w Radomiu [AKTUALIZACJA]](https://static-radom.cozadzien.pl/data/articles/xl-skandal-po-meczu-radomiaka-media-zatrzymany-pracownikiem-miejskiego-urzedu-pracy-w-radomiu-akt-1771339221.jpg)












Napisz komentarz
Komentarze