Tyrone Brazelton zgłosił uraz przed rozgrzewką niedzielnego spotkania. Bez niego radomianie zdołali pokonać rywali z Kutna, więcej o tym meczu pisaliśmy TUTAJ. Początkowo wydawało się, że kontuzja Brazeltona nie jest groźna, a zawodnik po prostu chce odpocząć i złapać oddech.
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ.
Jednak po badaniach okazało się, że Amerykanin nie symuluje. Brazelton ma zmęczeniowe pękniecie czwartej i piątej kości śródstopia. - Przy tego rodzaju kontuzjach przerwa w grze wynosi od 6 do 8 tygodni. Spodziewamy się, że Tyrone wróci do nas dopiero na turniej finałowy Pucharu Polski – powiedział Marcin Babut, masażysta ROSY Radom.
Natomiast do gry jest już gotowy Damian Jeszke. Niski skrzydłowy pauzuje od 30 października, kiedy to doznał kontuzji stopy w meczu rezerw. Od kilku dni zawodnik trenuje z zespołem i jeździ z nim na mecze, ale na boisku jeszcze go nie widzieliśmy. - Damianowi brakuje ogrania. Musi trochę poćwiczyć na treningach i wtedy będzie w pełni gotowy do gry – wyjaśnił Babut. Czy Jeszke zagra już w najbliższym meczu z AZS-em Koszalin okaże się wkrótce. - Nie chcę zdradzać naszych planów. Ale być może Damiana zobaczymy dopiero w naszym najbliższym domowym spotkaniu – zakończył masażysta ROSY Radom.
Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ.
