Jacek Kurski: TVP z budżetem śmierci - koniec publicznej telewizji?
19.01.2017 07:58
Jacek Kurski. Wyzwoliciel publicznej telewizji, dobra zmiana w narodowych mediach, człowiek propagujący miłość do ojczyzny i zachwalanie wielkich osobistości, które przyczyniły się do tego, że nasz kraj jest w miejscu w którym jest.
Tak niektórzy mogliby opisać nowego dyrektora TVP - głównie ludzie, którzy w mediach pojawili sie po dobrej zmianie, albo bazują na tym, że miłość do prezesa przyniesie im korzyści. Są oczywiście jeszcze ludzie, którzy popierają go z czystego serca... ale tych jest jakoś niewiele.
Na ostatnim wystąpieniu Jacek Kurski przypomniał wszystkim zebranym, że obecnie budżet TVP stoi pod wielkim znakiem zapytania. Chodzi przede wszystkim o wprowadzane przez niego zmiany ramówkowe, takie jak dołożenie do czasu antenowego produkcji o chociażby Żołnierzach Wyklętych czy o rotmistrzu Pileckim i wieszczu Adamie Mickiewiczu. To są sprawy dość kosztowne, a TVP... nie może pozwolić sobie na takie wydatki.
"Telewizja Publiczna nie ma od roku zapowiadanego finansowania z abonamentu. Nie może trwać dłużej sytuacja, w której nasi konkurenci TVN i Polsat dysponują przychodami rzędu 6 mld zł z reklam komercyjnych i dekoderów komercyjnych i nie mają żadnych obowiązków publicznych, a TVP dysponuje przychodem 1,4 mld zł i ma mnóstwo obowiązków publicznych, które są kosztochłonne, a nie przynoszą dochodów, ale z których się wywiązuje. To już jest dalej nie do utrzymania(...) Albo czeka nas scenariusz odbudowy, albo wygaszania telewizji publicznej. Bez zwiększenia wpływów z abonamentu radiowo-telewizyjnego budżet TVP jest budżetem śmierci. Inaczej będziemy musieli ograniczyć misję o 30 procent. Jest to też budżet śmierci oddziałów regionalnych."