Kolejna celebrytka, która woli trzymać swoją prywatność pod kloszem planuje ślub. Ostatnio była Beata Kozidrak, która zapewniała, że były mąż jest były, bo nie utrzymuje z nim kontaktu - jadąc z nim na wyjątkowe wakacje za granicę.
Teraz o swoim wybranku śmiało mówi Ewa Minge - projektantka, która należy raczej do tych osób, które nie boją się mówić o sobie. Tym bardziej zaskakuje fakt, że nikt nie zna tożsamości jej wybranka.
"Na widok pierścionka krzyknęłam: O jejku, jaki duży! Trudno go będzie nosić na co dzień. Wtedy mój ukochany wyjął z kieszeni kolejne świecidełko! Drugi pierścionek mogę nosić na co dzień, a pierwszy, bardziej okazały, będzie przechowywany w wyjątkowym miejscu. To ręcznie robiona biżuteria z Włoch, według indywidualnego projektu. Nie ma drugiego takiego pierścionka na świecie. W zaręczyny zaangażowani byli moi synowie, przyjaciele i współpracownicy. Dzień przed świętami zmusili mnie do pracy, żeby nie było mnie w domu. Kiedy wróciłam styrana i chciałam wszystkich pomordować, zobaczyłam morze róż, a potem nastąpiły przepiękne oświadczyny."
To się nazywa oświadczyny z pompą.












