Ludzie z Radomiaka spodziewali się, że w Kielcach raczej nie zostaną powitani kwiatami. Drużyna ze Struga była przygotowana na festiwal wyzwisk i wulgaryzmów pod swoim adresem. Znając historię antagonizmów pomiędzy Radomiem i Kielcami, nienawiść kibiców Radomiaka i Korony, wzajemne obrzucanie się błotem przez sympatyków obu drużyn, stało się niechlubną tradycją. Stałym elementem meczów Warchołów ze Scyzorykami. I trzeba się z tym pogodzić.
We wtorek w Kielcach przekroczono jednak wszelkie granice. Naśladowanie odgłosów małp, kiedy przy piłce byli ciemnoskórzy gracze z Radomia, rasistowskie okrzyki, wyzwiska, od których puchły uszy. Nie wytrzymał ich nawet, raczej odporny na bluzgi z trybun, sędzia Daniel Stefański, który w pewnym momencie przerwał mecz. Ostatecznie po konsultacji z delegatem PZPN spotkanie zostało wznowione. Ale sam fakt przerwania gry z powodu skrajnego rasizmu jest przerażający i absolutnie nieakceptowalny.
O tym, jak bardzo przeżyli to zawodnicy Radomiaka niech świadczy fakt, że po zdobytej bramce, Ronaldo Lumungo odegrał scenkę, w której naśladował ruchy goryla, króla dżungli. Szorował rękami po murawie, a potem zaciśniętymi pięściami bił się w piersi. I nie był to akt prowokacji w stosunku do gospodarzy, tylko próba protestu przeciwko ściekowi, jaki na niego i jego czarnoskórych kolegów wylewał się z trybun.
Do chamstwa w Kielcach odniósł się po meczu w mediach społecznościowych, inny z lżonych graczy Radomiaka, Ibrahima Camara, który w emocjonalnym wpisie nie krył swojego burzenia i… rozgoryczenia.
Teraz czas na relację organizatora rozgrywek STS Pucharu Polski, czyli czyli PZPN i dotkliwe kary dla Korony. W czasach, gdy świat stał się globalną wioską, zachowania rasistowskie, świadczące o zacofaniu umysłowym i zaściankowości, powinny być nagłaśniane, piętnowane i w konsekwencji bardzo surowo karane.
Można się nie lubić, jak Radom i Kielce, ale nawet dla nienawiści są nieprzekraczalne granice. Takie jak godzenie w godność drugiego człowieka.
Komenda Miejska Policji w Kielcach już zresztą wszczęła postępowanie z artykułu 257 kodeksu karnego. Dotyczy on publicznego znieważenia osób z powodu przynależności rasowej i narodowościowej. Zatrzymano już pierwszych podejrzanych kibiców Korony.
Na trybunach był piknik chamstwa i nietolerancji, a na boisku popis nieskuteczności Radomiaka. Awans cieszy, ale nie może pudrować faktu, że gdyby naprzeciwko Radomian, zamiast dzieciaków z Korony, stanęli bardziej doświadczeni piłkarze, to zabawa pod bramką rywali, mogłaby mieć dla RKS-u bardzo poważne konsekwencje.
Co jeszcze niepokoi? Przygotowanie fizyczne drużyny. O ile na początku sezonu, po jednej, dwóch, nawet trzech kolejkach, tłumaczenia Tomasza Kaczmarka, że piłkarze są na różnym poziomie budowania formy, teraz kompletnie nie przekonują. Na tym etapie sezonu zawodnicy Radomiaka powinni już zbliżać się do fizycznego topu, a tymczasem na kwadrans przed końcem wtorkowego meczu, wyglądali, jakby oddychali rękawami. Najlepszy przykład to Luquinhas, który przy zmianie sprawiał wrażenie, że ze zmęczenia nie da rady o własnych siłach opuścić boiska. I to po walce z rywalem z dna trzeciej ligi!
Oprócz promocji do kolejnej rundy Pucharu Polski, jest jeszcze jedna bardzo dobra wiadomość dla Radomiaka. Otóż, po meczu z Koroną II do hiszpańskiej Ibizy został wypożyczony Jeremy Blasco. Dla mnie piłkarz piąta kolumna, który na boisku częściej stanowił zagrożenie dla własnej bramki, niż dla rywali. Jeremy grać w piłkę za bardzo nie umie i trudno się spodziewać, żeby zawojował hiszpańską trzecią ligę. Ale przynajmniej pomieszka sobie przez chwilę w turystycznym raju.


Napisz komentarz
Komentarze