W normalnych okolicznościach, kiedy drużyna z Ekstraklasy mierzy się z siedemnastym zespołem trzeciej ligi (czwarty poziom rozgrywek), to zazwyczaj jest to spotkanie bez historii. Dla faworyta takie z gatunku trzech „zet”. Zagrać, zwyciężyć, zapomnieć. Tyle, że wtorkowemu meczowi Pucharu Polski Radomiaka z Koroną II towarzyszy tyle podtekstów i emocji, że w tym przypadku trudno mówić o tym pojedynku, jak o meczu, jakich wiele. To będzie zupełnie inne spotkanie, w którym, pewnie jak zwykle, więcej będzie złej krwi, niż zasad fair play.
Sięgające lat siedemdziesiątych poprzedniego stulecia antagonizmy pomiędzy mieszkańcami Radomia i Kielc co kilka miesięcy odżywają z nową siłą przy okazji meczów Radomiaka z Koroną. Teraz wzajemna niechęć jest jednak jeszcze większa niż zwykle. Raz, że kibole Korony w Radomiu skradli flagi Zielonych i sukcesywnie, na kolejnych meczach z Radomiakiem i z zaprzyjaźnioną z Zielonymi Legią, je palili, a dwa, że wciąż żywe są wydarzenia, do jakich doszło w Radomiu po ostatniej „świętej wojnie”. Wówczas jakiś człowiek, który ponoć na meczu znalazł się przypadkowo, rzucił butelką w działacza Korony. Trafił go w głowę. Polała się krew. W tym czasie na boisku trwała szarpanina piłkarzy wywołana wbiegnięciem na murawę innego osobnika, który ruszył z pięściami na zawodnika „gości”.
Niby wtorkowy mecz Pucharu Polski to spotkanie innej rangi, bo przeciwnikiem Radomiaka będą zaledwie trzecioligowe rezerwy Korony, ale emocje będą równie duże. Do Kielc wybiera się liczna reprezentacja kibiców Radomiaka, a trener Zielonych Tomasz Kaczmarek ma delegować do gry najmocniejszy skład. Należy się również spodziewać, że Kielczanie potraktują to starcie mocno prestiżowo i druga drużyna zostanie wzmocniona kilkoma zawodnikami pierwszego zespołu.
Mogłoby się wydawać, że negatywne emocje rosną wyłącznie wśród kibiców. Jak się jednak okazuje, udzielają się również piłkarzom. Dał temu wyraz Marcin Cebula. Były gracz Korony, aktualnie Stali Mielec w piątkowym „Przeglądzie Sportowym” w mało elegancki i pozbawiony klasy sposób wypowiadał się o Radomiu. Swoje „mądrości” zakończył stwierdzeniem, że nikogo w tym mieście nie pozdrawia.
Jako mieszkaniec Radomia odpowiem, że kompletnie nie zależy mi na życzeniach od jakiegoś prowincjonalnego kopacza, a do tego szowinisty, który nie rozumie, że opowiadając takie głupoty, dodatkowo podburza i tak już wrogo nastawionych do siebie kibiców. Cóż, kindersztuby i poszanowania zasad nie kupi się nawet za wypasioną piłkarską pensję...
Pozostaje mieć nadzieję, że wtorkowi rywale podejdą do meczu z bardziej chłodnymi głowami niż pieniacz Cebula i skupią się wyłącznie na grze. Czego zawodnikom obu drużyn szczerze życzę.
Mecz I rundy Pucharu Polski pomiędzy rezerwami Korony a Radomiakiem zostanie rozegrany 1 września na stadionie MOSiR przy ulicy Szczepaniaka w Kielcach. Początek 14.30.


Napisz komentarz
Komentarze