Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
niedziela, 12 lipca 2026 20:19
Reklama Czarno Białe sprzątanie profesjonalne

Ze Słoikiem po Radomiu. Uwaga na Bizona!

Przez lata taksówkarz, wszędzie, był uosobieniem wiecznego malkontenta narzekającego na swój ciężki los. Był typem cwaniaczka, który szuka okazji, żeby naciągnąć i wykiwać naiwnych pasażerów. Łudziłem się, że tacy szoferzy to relikty przeszłości. W środę przekonałem się, że może i relikty, ale wciąż żywe.

W tym odcinku zamierzałem kontynuować opowieść o słodkich smakach mojego dzieciństwa. O pysznościach serwowanych w Stylowej, Teatralnej i Ambrozji. Ale to musi poczekać… Z powodu przejazdu taryfą.

Na pozór zwyczajnego, takiego jakich codziennie ludzie odbywają dziesiątki. Lecz tylko na pozór.

Spieszyłem się. Bardzo. Najpierw przez mundial zaspałem do pracy. Potem półprzytomny usiadłem w autobusie na mokrym miejscu i po wyjściu, z plamą na jasnych spodniach wyglądałem jakbym zsikał się w majtki. Co w sumie wpisywało się w krajobrazy z bardzo wczesnego dzieciństwa. I tak samo, jak wówczas fajne nie było.

Żeby to był koniec! Z przerażeniem uświadomiłem sobie, że chyba nie wyłączyłem żelazka. Nerw totalny.

Co było robić? Zamówiłem taksówkę. Ustaliłem z panem, że jedziemy do mnie, do centrum. Płacę za kurs, a potem biegiem do domu. Ogarniam temat spodni i żelazka, no i wracam do redakcji. Z tym samym panem, ale z nowym kursem.

Nie było nam dane. Zrezygnowałem z dalszej współpracy po zajechaniu na miejsce. W czasie jazdy poczułem się, jak gość, który wsiada do taksówki na Centralnym w Warszawie i taryfiarz wiezie go na Pragę przez Raszyn.

Jednym słowem, gość na bezczelnego mnie naciągał. Z redakcji pod mój dom pan kierowca miał do wyboru trzy trasy. Dwie na skróty, których wybór zważywszy, że mi się spieszyło, wydawał się logiczny i dłuższą. Na około. Oczywiście, pan kierowca wybrał najdłuższą. Miał w pompie moje sugestie, którędy jechać.

Przy płaceniu okazało się, że nie mogę za kurs uregulować kartą, bo terminal nie działa. No i zaokrąglił sumę, która była do zapłaty. Naturalnie z korzystną dla siebie górką.

Walnął mnie w rogi, jak niewierna żona męża osła. Tak jak, jego niektórzy koledzy po fachu ze stolicy walą słoików. W sumie wiedział kogo wali, bo ja też słoik z odzysku.

I nawet bym to przebolał, gdyby zrobił to taktownie, w białych rękawiczkach, jak warszawscy taryfiarze, którzy obwożąc naiwniaków ze swadą prawią o objazdach, korkach, rozkopach i innych remontach. Ten radomski „cierpiętnik” musiał być grubiej ciosany, bo nawet nie silił się na żaden tani bajer. Po prostu grał ciszą.

W drogę powrotną zamówiłem kolejną taksówkę, zastrzegając, że nie życzę sobie, aby jeszcze kiedykolwiek przyjechał po mnie cwaniaczek-naciągacz.

Kiedy taksówkarzowi, który wiózł mnie do pracy opowiedziałem o jego koledze po fachu tylko machnął ręką: - Aaaa Bizon. Stary szofer. I widocznie ma stare przyzwyczajenia…. Ja się z nim nie kumpluję. No wie pan, trzeba być czujnym…

Świadomie nie podaję nazwy korporacji, bo nie zamierzam robić krzywdy zdecydowanej większości – w co wierzę – uczciwych taksówkarzy. Ostrzegam po prostu, żeby być czujnym i uważać na Bizona w suzuki.

Wszystkich, których spotkały podobne „przygody”, tych, którzy zostali naciągnięci, nie tylko w taksówkach, zapraszam do kontaktu i opisania swoich doświadczeń. Mój adres: piotr.dobrowolski@grupa.rekord.pl


 


 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama