Od rana nad Radomiem i okolicą zbierały się ciężkie chmury. Zapowiedź burz nie odstraszyła amatorów rowerowej rywalizacji. Na starcie, na radomskim rynku, stanęło blisko czterystu kolarzy amatorów. W różnym wieku. Od kilkuletnich dzieci po seniorów.
- Nie ma lepszego odpoczynku od jazdy na rowerze. Można pooglądać krajobrazy, pozwiedzać okolice, ale również… spocić się. Dla mnie jazda rowerem to idealny sposób na zachowanie kondycji i reset głowy. Na siodełku zapominam o problemach i cieszę się ruchem – powiedziała nam pani Bogusia. Widać, że rower jej służy, bo aż trudno uwierzyć, że filigranowa, zgrabna brunetka jest w wieku pięćdziesiąt plus.
Niedzielna Co Za Jazda była wyzwaniem nawet dla oswojonych z trudnymi trasami kolarzy – amatorów.
- Wystartowaliśmy z Radomia w kierunku Cerekwi, następnie przejechaliśmy przez okolice Mleczkowa i dalej do Wielogóry - relacjonował Rafał Tatarek, prezes Radomskiej Grupy Mediowej i Stowarzyszenia Co Za Jazda! - Trasa była mocno wymagająca. Ponad 30% przebiegu wiodło po nawierzchniach nieutwardzonych, głównie po drogach szutrowych oraz leśnych ścieżkach. Przy padającym deszczu, niektóre odcinki były miękkie i błotniste. Ich pokonanie nie było łatwe, ale było warto, ponieważ wysiłek został wynagrodzony pięknymi krajobrazami. Trasa poprowadziła malowniczymi drogami szutrowymi wzdłuż Radomki. Z rzeką po jednej stronie i rozległymi polami po drugiej- oznajmił prezes Tatarek.
Rywalizacja, szczególnie na kamienistych szutrowych odcinkach, na tyle dało się we znaki uczestnikom, że postój w Hotelu u Grubego kolarze przyjęli z westchnieniem ulgi.
- Nasi zawodnicy mogli odpocząć przy poczęstunku i pysznym kompocie. Przerwa w jeździe naładowała uczestników nową energią, bo z zapałem i uśmiechem ruszyli na ostatnie 25 kilometrów wyścigu – relacjonowała Karolina Senderowska z Radia Rekord.
Ponad 47 kilometrów w ekstremalnie trudnych okolicznościach przyrody nie było w stanie pokonać hartu ducha kolarzy. Zdarzały się chwile zwątpienia, upadki na kamieniach, ale do mety na stadionie w Jedlińsku dojechali wszyscy.
- Lubię takie wyzwania. Co miesiąc w niedzielę staje na starcie Co Za Jazdy! Przez te wszystkie edycje na trasach mierzyłem się z różnymi wyzwaniami, ale chyba po raz pierwszy przemokłem cały. Dosłownie. Od skarpetek do bielizny – oznajmił pan Krzysztof.
Na mecie na zmęczonych rowerzystów czekały pyszne kiełbaski z grilla przygotowane przez firmę Strefa Grilla i Masarnię Krawczyk oraz pyszne pieczywo z Piekarni Gajda i woda z Water Family.
- Przygotowaliśmy dla uczestników siedemset kiełbasek. Gwarantujemy, że ich smak na naszych grillach będzie wyjątkowy – powiedział Tomasz Binkowski współwłaściciel Strefy Grilla.
- Najlepszą nagrodą dla nas, organizatorów były uśmiechy wjeżdżających na metę. Jestem dumny z każdego z uczestników. Padam na kolana i biję wielkie brawa dla naszych przyjaciół kolarzy – z uśmiechem podsumowała Co Za Jazdę Karolina Senderowska.
Co Za Jazda była okazją do zbiórki pieniędzy na leczenie chorego na dystrofię mięśniową małego Leona, którą poprowadziła znana społeczniczka Katarzyna Cielecka. A jakże! Również uczestniczka naszej imprezy.

Napisz komentarz
Komentarze