Od początku spotkania było widać, że gospodarze chcą narzucić swoje warunki. Broń grała ambitnie, wysoko podchodziła do rywala i już w pierwszych minutach próbowała zagrozić bramce gości, a swoje okazje mieli między innymi Patryk Jakubczyk, Sebastian Kobiera i Kacper Noworyta.
W pierwszej połowie radomianie momentami wyglądali naprawdę dobrze i mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniach Huberta Derlatki i aktywnej grze w bocznych sektorach kilka razy zrobiło się groźnie pod bramką Świtu, ale brakowało precyzji przy finalizacji akcji. Blisko szczęścia był zwłaszcza Noworyta, który po strzale głową posłał piłkę tuż nad poprzeczką.
Kiedy wydawało się, że Broń jest coraz bliżej gola, skuteczny cios zadał zespół z Nowego Dworu Mazowieckiego. W 35. minucie goście przeprowadzili akcję lewą stroną, a Paszkiel wykorzystał swoją szansę i wyprowadził Świt na prowadzenie.
Po przerwie obraz gry długo się nie zmieniał. Broń nadal szukała wyrównania, częściej była przy piłce i próbowała atakować, ale dobrze dysponowany był bramkarz gości Lenid Otczenaszenko, który kilka razy ratował swój zespół.
W końcówce Broń ruszyła do bardziej zdecydowanego ataku i do ostatnich sekund walczyła choćby o punkt. Wynik nie uległ już jednak zmianie, a Świt wywiózł z Radomia komplet punktów.
Dla radomian to już piąta porażka z rzędu i zarazem piąty kolejny przegrany mecz różnicą jednej bramki. Co więcej, Broń przegrała wszystkie swoje ligowe spotkania w kwietniu, a taka seria w końcówce sezonu bardzo komplikuje walkę o utrzymanie.
BROŃ RADOM – ŚWIT NOWY DWÓR MAZOWIECKI 0:1 (0:1)
BROŃ: 1. Dawid Czerny – 4. Jakub Pestka, 6. Michał Wrześniewski, 7. Hubert Derlatka, 8. Jakub Kałaska, 9. Kacper Noworyta, 10. Sebastian Kobiera (kpt), 14. Adrian Dziubiński, 15. Patryk Jakubczyk, 17. Rayan Benammar, 21. Eryk Pieczarka.
ŚWIT: 1. Lenid Otczenaszenko (kpt) – 2. Szymon Gaj, 6. Przemysław Dwórzyński, 8. Piotr Piekarski, 8. Serhii Rusian, 10. Mikołaj Chodorski, 15. Emil Andruszkiewicz. 29. Andrii Jampol, 30. Karol Żbikowski, 40. Mateusz Paszkiel, 77. Adrian Olpiński















Napisz komentarz
Komentarze