Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
niedziela, 26 kwietnia 2026 09:35
Reklama

Radomiak uciekł spod topora! Zieloni pokazali charakter, odrobili straty i pokonali Widzewa!

Radomiak Radom przegrywał z łódzkim Widzewem 0:1, ale uciekł spod topora! Zieloni pokazali charakter w końcówce meczu i pokonali rywali 2:1 po golach Roberto Alvesa i Luquinhasa! Dzięki tej wygranej podopieczni Bruno Baltazara uciekli od strefy spadkowej.
Radomiak uciekł spod topora! Zieloni pokazali charakter, odrobili straty i pokonali Widzewa!
Luquinhas zdobył zwycięską bramkę dla Radomiaka w starciu z Widzewem Łódź. Gol padł w doliczonym czasie gry.

Autor: cozadzien.pl / Aleksandra Podlaska

Trener Bruno Baltazar na przedmeczowej konferencji prasowej przed starciem z Widzewem podkreślał, że drużyna wie ile waży sobotnie spotkanie. Mówił też, że drużyna wyciągnęła wnioski z poprzedniego słabego spotkania z Zagłębiem Lubin, w którym Radomiak nie oddał nawet jednego celnego strzału. Portugalski szkoleniowiec zamieszał w wyjściowym składzie, w którym nastąpiło pięć zmian - na ławce zasiedli Joao Pedro, Romario Baro, Maurides i Ibrahima Camara, a za kartki pauzował Adrian Dieguez. W ich miejsce w pierwszej jedenastce znaleźli się Zie Ouattara, Steve Kingue, Christos Donis, Abdoul Tapsoba i Elves Balde.

Również kibice byli mocno zmotywowani przed tym spotkaniem. Fani Zielonych zorganizowali nawet wspólny przemarsz na stadion spod placu Corazziego. Co prawda do zakończenia sezonu pozostało przed tym starciem jeszcze sześć kolejek, ale wszyscy w Radomiu mieli świadomość, że jest to mecz o życie. Zarówno dla jednych, jak i dla drugich. 

Widzew zaczął od uderzenia Emila Kornviga już po kilku sekundach, było to jednak uderzenie niecelne. Pierwsze minuty to badanie się z obu stron. Widzew jednak przez chwilę sprawiał wrażenie drużyny aktywniejszej. To Łodzianie, jako pierwsi celnie strzelali w tym spotkaniu - najpierw Sebastian Bergier, a chwilę później Lindon Selahi - w obu przypadkach jednak dobrze interweniował Filip Majchrowicz. Jak się potem okazało, więcej razy celnie już w tym meczu goście na bramkę Majchrowicza nie strzelili.

Radomiak grał dość niechlujnie. Zielonym brakowało dokładności i spokoju - na przykład w 20. minucie, kiedy to w całkiem niezłej sytuacji w polu karnym rywali znalazł się Elves Balde. Jego strzał byłby jednak dobry, gdyby przy Struga odbywał się mecz futbolu amerykańskiego lub rugby, a nie piłki nożnej. Pierwsze uderzenie gospodarze oddali po pół godzinie gry - Balde tym razem z ostrego kąta zmusił do interwencji Bartłomieja Drągowskiego, ale ten skutecznie odbił futbolówkę. 

Całkiem ładną akcję miejscowi przeprowadzili w 33. minucie - Luquinhas uruchomił Jana Grzesika, ten wyłożył w pole karne, ale zabrakło celnego uderzenia. W 38. minucie piłka zatrzepotała w bramce Drągowskiego i stadion przez chwilę eksplodował. Trwało to jednak zaledwie kilka sekund, bo sędzia Przybył anulował trafienie - Vasco Lopes był na pozycji spalonej w momencie podania od Zie Ouattary. Gospodarze trochę się rozkręcili. W końcówce stworzyli kolejną okazję - po dograniu Rafała Wolskiego strzelał głową niecelnie Abdoul Tapsoba, a chwilę później strzał Jana Grzesika został zablokowany. Do przerwy goli jednak nie było. 

Drugą połowę Radomianie otworzyli z większym animuszem. Po kilkunastu sekundach celny strzał Grzesika wyłapał golkiper Widzewa. Obaj zawodnicy spotkali się kilka minut później na piątym metrze. Z bliskiej odległości zawodnik Radomiaka nie zdołał jednak pokonać Drągowskiego, który popisał się znakomitą interwencją. Jednak nawet gdyby trafił, to gola by nie było, bo Grzesik znalazł się na pozycji spalonej. Za chwilę próbował Lopes, który trafił jednak tylko w boczną siatkę.

Widzew przetrwał trudny moment i odpowiedział - w przeciwieństwie do Radomiaka - skutecznie. W 59. minucie po składnej akcji gości, piłkę do własnej bramki wpakował interweniujący Christos Donis. Jak mówi stare piłkarskie powiedzenie, niewykorzystane okazje lubią się mścić... Zieloni znaleźli się wtedy w piekielnie trudnym położeniu. 

Po zdobytym golu Łodzianie się nie cofnęli. Radomiak z kolei wyglądał jakby dostał obuchem w głowę. Podopieczni Baltazara długo nie potrafili się pozbierać.

Przebudzili się dopiero w 80. minucie. Najpierw strzelał wracający po kontuzji Roberto Alves, jednak uderzenie zostało zablokowane. Szwajcar jednak nie dał za wygraną i spróbował raz jeszcze chwilę później - tym razem już był skuteczny strzelając pięknie sprzed pola karnego! Piłka wylądowała w bramce, a stadion eksplodował z radości - 1:1! Za chwilę doszło do spięcia pomiędzy zawodnikami obu drużyn przy linii bocznej, co pokazało jak ważny jest ten mecz. Posypały się żółte kartki. 

Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry po strzale głową w słupek trafił Maurides - zabrakło niewiele. Zieloni mieli jeszcze okazje w doliczonym czasie - Samuel Kozlovsky zagrał piłkę ręką przed własnym polem karnym. I to był kluczowy moment! Alves uderzył z rzutu wolnego w mur, a odbitą piłkę przejął Wolski i od razu spróbował strzału. Futbolówka po rykoszecie trafiła Salifou Soumaha w bocznym sektorze pola karnego, ten huknął w poprzeczkę, a całą akcję z bliska kolanem wykończył Luquinhas. Radość przy Struga była niesamowita, stadion wręcz zadrżał w posadach! Gospodarze dowieźli ten wynik do końca i po meczu długo cieszyli się wraz z kibicami. 

To zwycięstwo wywindowało Radomian na dziesiąte miejsce w tabeli! Mają obecnie na koncie 37 punktów. Do zakończenia sezonu pozostało już tylko pięć kolejek. Radomiak zmierzy się jeszcze z Wisłą Płock (wyjazd), Lechią Gdańsk (dom), Cracovią (wyjazd), Lechem Poznań (dom) i Górnikiem Zabrze (wyjazd). 

Radomiak Radom - Widzew Łódź 2:1 (0:0)
Bramki: Alves 80', Luquinhas 90+3' - Donis (samobójcza) 60'. 

Radomiak: Majchrowicz - Ouattara, Kingue, Blasco, Grzesik, Donis, Wolski (90+4' Camara), Luquinhas, Lopes (70' Alves), Balde (60' Soumah), Tapsoba (70' Maurides).
Widzew: Drągowski - Isaac (90+3' Żyro), Kapuadi, Wiśniewski, Kozlovsky, Kornvig, Selahi, Shehu (68' Lerager), Alvarez, Bergier, Fornalczyk (86' Bukari). 

Żółte kartki: Balde, Wolski, Ouattara, Maurides - Żyro, Wiśniewski.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

rad 19.04.2026 18:43
Dobrze że wygrali, ale jest to zwycięstwo z tych tzw. szczęśliwych. Nie może być tak że grając na swoim boisku stają w sytuacji drużyny gorszej (przegrywającej). Mało wiary, mało ambicji, za mało determinacji. Co będzie podczas zawodów na wyjeździe. Na pewno będzie jeszcze trudniej. Dobrze że wygrali, ale piłka jeszcze w grze i trzeba walczyć, a ja jakoś im średnio wierzę.

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
HTP 19.04.2026 11:15
Muszę pochwalić Radomiaka za grę do końca i na 100%, często tego brakuje w meczach a zwłaszcza w tym poprzednim. Jeszcze 6 oczek i się uda.

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Realista 19.04.2026 05:30
Na chwilę.

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Reklama