Jacek Zieliński, trener Korony przyznał, że radość z wygranej przyćmiły wydarzenia po meczu. - Cieniem na tym meczu kładą się wydarzenia po końcowym gwizdku, bo takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, ale to, co stało się na zakończenie spotkania, tę radość przytłumiło. To nie są codzienne sytuacje i naprawdę trudno je komentować - mówił szkoleniowiec. Jak przyznał, sam znalazł się w centrum zamieszania. - W pewnym momencie sam znalazłem się wręcz w oku cyklonu. Chciałem podziękować sędziom i zawodnikom Radomiaka, a nagle znalazłem się w samym środku zamieszania - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Jacek Zieliński.
Szkoleniowiec Kielczan zaznaczył, że takie wydarzenia nie powinny mieć miejsca. - To, co wydarzyło się później, woła o pomstę do nieba. Tamar Svetlin został uderzony przez osobę w dresie Radomiaka. Marcin Cebula otrzymał czerwoną kartkę po tym, jak próbował odciągnąć napastnika, który wtargnął na murawę, prawdopodobnie zapobiegając jeszcze poważniejszym konsekwencjom. Z kolei Michał Siejak (dyrektor ds. marketingu i komunikacji Korony - przyp.red.) został trafiony butelką, doznał rozcięcia głowy i trafił do szpitala. Trudno mi powiedzieć, co doprowadziło do takiej eskalacji. Nie wiem, zawodnicy Radomiaka dążyli do jakiegoś zwarcia, nie wiem z czego to wynikało. Wymknęło się to spod kontroli. Szkoda, bo to było piłkarskie święto, przy pełnych trybunach. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Zwycięstwo nas cieszy, a porażkę trzeba umieć przyjąć - dodał, jednocześnie zapowiadając, że będzie bronił swoich zawodników, ponieważ uważa, że zostali zaatakowani w momencie świętowania wygranej.
Tymczasem trener Radomiaka, Goncalo Feio przyznał, że nie był bezpośrednim świadkiem tych żenujących scen. - W momencie, gdy doszło do tych wydarzeń, byłem w szatni, więc nie widziałem całej sytuacji. O wszystkim dowiedziałem się już po fakcie, dlatego trudno mi to szerzej komentować - zaznaczył. Dodał, że z przekazanych mu informacji wynika, iż oba zespoły mogły ponieść konsekwencje zajść, w tym stracić zawodników ukaranych czerwonymi kartkami.
Szkoleniowiec Radomiaka na pomeczowej konferencji prasowej podkreślił jednocześnie, że potępia wszelkie niewłaściwe zachowania. - Nie mam jednak pełnego obrazu sytuacji, dlatego nie mogę powiedzieć nic więcej. - mówił.














Napisz komentarz
Komentarze