Sobotniego (16 maja) poranka nad stadionem przy Struga w Radomiu padał deszcz, jakby niebo chciało symbolicznie pożegnać Leandro Rossiego. W trakcie meczu aura już się jednak zmieniła, a na boisku zostały już tylko piłka, emocje i ostatnie minuty Leo w zielono-białych barwach. Brazylijczyk z polskim paszportem wyszedł na boisko w podstawowym składzie na mecz z Lechem i od początku było widać, że te minuty mają szczególny charakter.
Leandro zszedł z murawy w dziewiątej minucie, co nie było przypadkiem. To właśnie numer 9 nosił przez większość swojej gry w Radomiaku. Został pożegnany przez szpaler utworzony przez zawodników obu drużyn, a cały stadion nagrodził go ogromnymi brawami, za jego 14-letnią historię w Radomiaku. Wielu kibiców miało w oczach łzy patrząc na ostatni występ swojej legendy na boisku.
W przerwie Leandro otrzymał od właścicieli klubu koszulkę z numerem 376 - to liczba spotkań, jakie rozegrał w barwach Radomiaka. Potem zrobił jeszcze rundę honorową wokół boiska oklaskiwany przez fanów, a głośne "Leeeoooo, Leeeoooo, Leeeoooo" niosło się na cały Radom.
Był to ostatni mecz w roli zawodnika na boisku, jednak Leo, jak sam zapowiadał przed tym spotkaniem, pozostaje w klubie, choć jeszcze nie chciał zdradzić jaką będzie pełnił funkcję.
Numer "9" w radomskim klubie został zastrzeżony i nie będzie z nim grał już żaden piłkarz klubu ze Struga.
ZOBACZ TEŻ WIDEO - KLIKNIJ TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ oraz TUTAJ.
POLECAMY:
- Od trzeciej ligi do Ekstraklasy. Leandro Rossi w obiektywie cozadzien.pl - cz. 1 (zdjęcia)
- Od trzeciej ligi do Ekstraklasy. Leandro Rossi w obiektywie cozadzien.pl - cz. 2 (zdjęcia)
- Leandro Rossi: - Radom stał się moim domem, a Radomiaka zawsze będę miał w sercu
- Ostatni taniec Leandro. Legenda kończy karierę w starciu z mistrzem Polski przy Struga
- Bruno Baltazar o Leandro: "To wzór profesjonalnego sportowca i człowieka"













Napisz komentarz
Komentarze