Kilka chwil po tym, jak Korona zdobyła bramkę na 2:0, sędzia Daniel Stefański ukarał czerwoną kartkę Goncalo Feio, trenera Zielonych. Portugalczyk wyglądał na zaskoczonego.
Reporter Canal+, Błażęj Łukaszewski, jeszcze podczas trwania pierwszej połowy, zapytał sędziego technicznego, Alberta Różyckiego, o powody decyzji, a ten odparł: "Zarzuty o charakterze korupcyjnym w stronę sędziów". Portugalskiego trenerowi Radomiaka grożą teraz poważne konsekwencje - za takie przewinienia organy dyscyplinarne zwykle wymierzają surowe kary. Szkoleniowiec może zostać zawieszony nawet na kilka spotkań i otrzymać karę finansową.
Feio na pomeczowej konferencji prasowej podkreślał jednak, że nie rozumie za co został ukarany. - Kiedyś bywałem nerwowy, gestykulowałem, dostawałem czerwone kartki. Dziś było inaczej, a mimo to zostałem ukarany. Pan sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem, i za to pokazał mi czerwoną kartkę. Chciałbym, żeby sytuacja była oceniana sprawiedliwie. Jeśli ktoś będzie chciał wrócić do opinii, że jestem nerwowy i nie panuję nad sobą, to nie jest prawda. Dzisiaj nie było żadnego momentu, w którym straciłbym kontrolę. Po tej decyzji nadal robiłem wszystko, żeby pomóc drużynie, i nikt nie odczuwa przykrości z powodu tej sytuacji bardziej niż ja. Przyznam szczerze, że w przeszłości były momenty w mojej karierze, kiedy czerwona kartka była zasłużona. Tym razem tak nie było, ale zobaczymy, jak będzie oceniona ta sytuacja - skomentował Portugalczyk.
Feio po tym jak zobaczył czerwoną kartkę zwlekał z opuszczeniem wyznaczonej dla trenera strefy. Jak pisze były sędzia Rafał Rostkowski na portalu sport.tvp.pl: "Zgodnie z "Przepisami gry" sędzia nie może pozwolić na grę, jeśli osoba ukarana czerwoną kartką znajduje się na boisku, wokół boiska, albo w strefie technicznej. Każda osoba wykluczona musi opuścić teren wokół boiska i udać się do szatni. Jeżeli organizator chce, może jej przyznać miejsce na trybunach. Ale nie musi. Stefański wezwał kapitana Radomiaka Rafała Wolskiego, poinformował go o sytuacji i być może ostrzegł przed możliwymi konsekwencjami. Chwilę potem Feio opuścił boisko, gdy dowiedział się, że przez niego mecz może zostać zakończony przed czasem. To oznaczałoby porażkę walkowerem i prawdopodobnie dotkliwe konsekwencje finansowe."
Mecz Radomiaka z Koroną (na boisku 2:0 dla Kielczan) zakończył się skandaliczną awanturą. Kibic wtargnął na boisko, a z trybun rzucono przedmiotem, trafiając dyrektora marketingu i komunikacji Korony. Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ.















Napisz komentarz
Komentarze