Choć na co dzień zajmuje się w radomskiej służbie zdrowia, na lodzie staje się nieustępliwa, prawdziwa ostoja drużyny, która nie boi się rywalizacji z mężczyznami. Spotykamy się na lodowisku w Skarżysku-Kamiennej, przed jednym z treningów. To właśnie tam ćwiczą hokeiści amatorskiego zespołu Rola Radom. W ich rodzinnym mieście nie ma odpowiedniej ku temu tafli, ale to już temat na inną opowieść...
Zima jej żywiołem
W tle słychać odgłosy hokejowych kijów uderzających w krążki, charakterystyczny dźwięk hamowania na łyżwach. Aleksandra Adameczek jest już gotowa do zajęć. Rozmawiamy o godzinie 20, odczuwalna temperatura powietrza wynosi z pewnością -15 stopni. Cóż to jednak za przeszkoda, aby opowiedzieć o swojej pasji.
Według danych serwisu HokejNet Ola urodziła się 30 września 1992 roku w Radomiu, ma 175 centymetrów wzrostu, waży 65 kilogramów. Statystyka to jedno, a ludzka, sportowa historia?
Początki na zamarzniętych stawach
Piotr Stańczak: Lodowiska to twój żywioł. Jak długo trwa już ta przygoda?
Aleksandra Adameczek: - Na łyżwach jeżdżę już od około 20 lat, a w sam hokej gram mniej więcej od 15. Wszystko zaczęło się dość spontanicznie. Uwielbiałam jeździć na łyżwach na radomskich Borkach i obiektach MOSiR-u. Osiem lat temu spotkałam kapitana drużyny Rola Radom, który akurat trenował z dziećmi. To on namówił mnie, bym spróbowała swoich sił w tej dyscyplinie. Tak to się zaczęło.
Początki radomskiego hokeja amatorskiego nie należały jednak do najłatwiejszych, prawda?
- Zdecydowanie. Zaczynaliśmy praktycznie na zamarzniętych stawach, gdzie trudno było w ogóle mówić o profesjonalnej drużynie. Nie mieliśmy odpowiedniego sprzętu – czasem dysponowaliśmy tylko kijami i kaskami. Za bramki służyły nam ułożone na lodzie buty (śmiech). To były czasy czystej pasji, kiedy liczyła się tylko chęć gry.
Twoje aktywności to nie tylko hokej.
- O tak! Wraz ze znajomymi wiele razy organizowaliśmy wycieczki na rolkach. Do dziś wspominam jedną z naszych najdłuższych tras – przejechaliśmy około 130 kilometrów z Radomia do Ryczywołu w powiecie kozienickim i z powrotem. Pokonanie tego dystansu zajęło nam sześć i pół godziny.
Teraz jeżdżę na rolkach rekreacyjnie, na przykład do pracy!
Zobacz:
„Równouprawnienie w szatni”
Przez długi czas byłaś jedyną kobietą w drużynie Rola Radom. Jak przyjęli cię koledzy?
- Od początku mogłam liczyć na pomoc zespołu, choć początki w tej dyscyplinie nie były łatwe. W naszej drużynie zawsze panowało pełne równouprawnienie. Nigdy nie miałam taryfy ulgowej dlatego, że jestem kobietą, ale też nigdy nie zdarzyło się, abym nie dostawała podań z tego powodu. Koledzy traktują mnie po partnersku.
Cieszy mnie jednak, że w tym sezonie dołączyły do nas dwie koleżanki, więc jest nas już trzy. Mam nadzieję, że w przyszłości w Radomiu powstanie w pełni kobieca drużyna.

Zaczynałaś grać w polu, ale ostatecznie stanęłaś między słupkami. Dlaczego?
- Gra w polu wymagała ciągłej walki fizycznej z silniejszymi mężczyznami. W bramce liczą się inne atuty: rozciągnięcie, gibkość oraz umiejętność zachowania „chłodnej głowy”. Bramkarz to ostatnia ostoja zespołu, na którą reszta drużyny zawsze musi liczyć. To pozycja niezwykle odpowiedzialna, ale dająca ogromną satysfakcję. Dzięki temu doświadczeniu miałam nawet okazję przez dwa lata występować w Polskiej Hokej Lidze Kobiet, grając w barwach drużyny PTH Kozice Poznań. Myślę, że hokej kobiecy jest jeszcze mało popularny. Dlaczego? Brakuje lodowisk, niewiele dziewczyn próbuje swych sił i zostaje na dłużej, brakuje też promocji kobiecego hokeja. Liczę jednak na to, że będzie on się systematycznie rozwijał.
Hokej to jednak sport kontaktowy. Co cię w nim fascynuje?
- To sport, w którym progres widać z dnia na dzień, co motywuje do dalszej pracy. To niekończąca się przygoda. Jeśli chodzi o urazy, na naszym amatorskim poziomie priorytetem jest bezpieczeństwo. Przez te wszystkie lata w naszej drużynie nie było żadnych poważnych urazów czy kontuzji.
Polecamy:
Od ligi hokeja po rollball w Dubaju
Hokej to nie wszystko. Reprezentowałaś nasz kraj w dyscyplinie, która dla wielu brzmi egzotycznie. Co to jest rollball?
- To faktycznie dość orientalny sport, który łączy w sobie elementy koszykówki i piłki ręcznej, a wszystko to odbywa się na rolkach. Jako reprezentantka Polski brałam udział już w trzech mistrzostwach świata. Pierwsze dwa turnieje odbyły się w Indiach, a ostatni, w którym uczestniczyłam, miał miejsce w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przyjechali gracze z różnych części świata, fajnie było z nimi rywalizować.
Jakie to uczucie rywalizować z zawodnikami z całego świata w tak nieoczywistej dyscyplinie?
- To niesamowita możliwość wymiany doświadczeń i sprawdzenia swoich umiejętności na tle graczy z różnych kontynentów. Atmosfera sportowa w Dubaju była fantastyczna. Takie wyjazdy pokazują, że sport nie zna granic, a pasja może zaprowadzić nas w najdalsze zakątki globu.
Między służbą zdrowia a lodowiskiem
Twoja codzienność to nie tylko sport. Na co dzień pracujesz w radomskiej służbie zdrowia.
- Tak, pracuję w administracji jednej z radomskich przychodni. Można powiedzieć, że mój zawód nie ma nic wspólnego ze sportami zimowymi, choć czasem żartuję, że do służby zdrowia również trafiają ci, którzy wcześniej doznają urazów na lodzie (śmiech).
Zobacz również:
Jak udaje ci się pogodzić pracę zawodową z tak intensywnymi treningami?
- Wymaga to sporej dyscypliny, ale ja jestem pasjonatką hokeja. Jako bramkarce tym bardziej przydaje mi się takie pozytywne szaleństwo. Uwielbiam adrenalinę, choć wiadomo, że lubię też czasem założyć szpilki i sukienkę, gdy nadarza się ku temu odpowiednia okazja. Jednak to hokej i rolki skradły moje serce najbardziej.
Jakie są najbliższe plany twojej drużyny, Roli Radom?
- Trenujemy obecnie dwa razy w tygodniu. Szykujemy siły na turniej, który planowany jest na koniec lutego. Mamy nadzieję, że powalczymy o miejsce co najmniej na podium. Zapraszam wszystkich do kibicowania – hokej to sport, który potrafi porwać każdego!
Dziękuję za rozmowę.














Napisz komentarz
Komentarze