Jak podkreśla Rutkowski, bokserskie występy to jedynie dodatek do jego normalnych występów w ramach mieszanych sportów walki. To dla niego dobra okazja do rozwinięcia swoich umiejętności w stójce, co niewątpliwie przyda mu się w oktagonie. - To jest jakiś mój epizod, mam do wykonania robotę, bez względu czy to boks czy MMA, robię swoje - mówi "Rutek".
Do tej pory Rutkowski dwukrotnie przegrał swoje bokserskie pojedynki, choć trzeba przyznać, że jak na bokserskiego amatora oraz fakt, że walczył z zawodowymi pięściarzami, zaprezentował się bardzo dobrze. Można mieć nadzieję, że w piątek uda mu się przełamać niekorzystną serię, ponieważ dla Śmiałowskiego będzie to debiut w boksie.
- Dawid nie jest bokserem, ale to jest stójkowicz, spędził w niej zdecydowanie więcej czasu niż ja. Żaden z nas nie jest bokserem, ale ja jestem podwójnym mistrzem. Zobaczymy co przyniesie piątek. Wyjdę i będę walczył z całych swoich sił - zapewnia radomianin.
Dodatkowym smaczkiem tego pojedynku jest fakt, że obydwaj zawodnicy już niedługo zmierzą się o mistrzowski pas federacji Babilon MMA.
- Żaden bokser nie chciał się ze mną bić. Ja chciałem boksować przez osiem rund, a inni chcieli jedynie sześć. Po ostatniej walce Śmiełowskiego na Babilon MMA i tzw. face to face zaproponowałem mu bokserskie starcie. Po kilku dniach przemyśleń zdecydował się na to starcie - wyjaśnia Rutkowski.
Do mistrzowskiej walki w formule MMA dojdzie prawdopodobnie w lipcu tego roku. Rutkowski nie wyklucza, że potem rozpocznie już zagraniczną karierę.














Napisz komentarz
Komentarze