Do brutalnego pobicia doszło 13 września. W zdarzeniu ucierpiała właścicielka, jej syn i jego kolega. W sprawie zatrzymano dwóch sprawców, którym prokuratura już postawiła zarzuty. Trzeci sprawca, główny agresor pozostaje nadal na wolności. Prokuratura postawiła 37- latkowi cztery zarzuty. - Pierwszy główny zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa z zamiarem ewentualnym, bowiem sprawca dwukrotnie kopnął pokrzywdzoną w twarz, a więc przewidywał i godził się na to, że takie zachowanie spowoduje poważne konsekwencje dla życia i zdrowia pokrzywdzonej. W związku z tym i ze stwierdzonymi licznymi obrażeniami oraz opinią biegłego, który wskazał, że te liczne, bardzo dotkliwe obrażenia są trwałym zniekształceniem i zeszpeceniem twarzy, prokurator zdecydował o przedstawieniu właśnie takiego zarzutu - wyjaśnia prok. Beata Galas, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Czyn ten jest zagrożony karą co najmniej 8 lat pozbawienia wolności, karą 25 lat bądź też dożywotniego pozbawienia wolności. Drugi z czterech przedstawionych zarzutów dotyczy udziału w pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
- Sprawca ten w czasie zdarzenia posługiwał się europaletą drewnianą, która waży 25 kg. Dwa kolejne zarzuty dotyczą umyślnego uszkodzenia mienia, bowiem sprawca dokonał uszkodzenia zarówno w sklepie , przed którym doszło do tego tragicznego zajścia, jak i też wcześniej w innej placówce, dokonał zniszczenia towaru i półek. Łącznie wartość szkód wynosi ok. 1600 zł - mówi prok. Beata Galas.
Te trzy czyny: pobicie i umyślne uszkodzenie mienia prokurator zakwalifikował jako występek o charakterze chuligańskim, co ma również znaczenie przy wymiarze kary.
37-latek nadal pozostaje na wolności. Najprawdopodobniej przebywa za granicą.













Napisz komentarz
Komentarze