Andrzej Wajda przez ponad dekadę mieszkał w Radomiu. Tu chodził do
szkoły. Wielokrotnie wracał do miasta
dzieciństwa. To on był pomysłodawcą powstania Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej
„Elektrownia”.
14.10.2016 13:49
- Pamiętam taki obrazek z dzieciństwa. Do naszego
domu przychodzi pani Wajda. Często płakała, bo nie wiedziała, co się
stało z jej mężem, który we wrześniu1939 roku wyruszył na front. Razem z
nią przychodził młody chłopak - Andrzej. Tak właśnie poznałem tego
wybitnego reżysera - mówi Andrzej Mędrzycki, dziennikarz, inicjator
budowy pomnika72. Pułku Piechoty. Andrzej Mędrzycki i Andrzej Wajda
byli synami oficerów 72. Pułku Piechoty. Kiedy wybuchła wojna, ich ojcowie
wyruszyli na front. Ojciec Mędrzyckiego dostał się do niewoli
niemieckiej, natomiast Jakub Wajda zginął w Charkowie. - Z opowieści
wiem, że po wybuchu wojny młody Andrzej organizował czas dla dzieci
żołnierzy, którzy wyruszyli na front. Przewodził zabawom, organizował też
zajęcia kulturalne. Był przy tym bardzo empatyczny, pokazywał swoje
wielkie serce - wspomina Mędrzycki. W 1946 roku Andrzej Wajda
wyjechał z Radomia. Jednak o mieście nigdy nie zapomniał. Muzeum Sztuki Współczesnej przekazał swoją kolekcję obrazów. Był też
inicjatorem budowy centrum sztuki współczesnej. - Andrzej
Wajda wziął na siebie rozmowy z władzami miasta i województwa. To
zdecydowało o przebudowie dawnej miejskiej elektrowni na centrum sztuki - mówi Włodzimierz Pujanek dyrektor Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”. Mimo wieku i wielu obowiązków Andrzej Wajda interesował się tym, co dzieje się w Elektrowni. - Ostatni
raz przyjechał do nas w 2014 roku. Rozmawialiśmy o tym, by radomska
kolekcja sztuki współczesnej uzyskała status kolekcji narodowej.
Andrzej Wajda entuzjastycznie podszedł do tego pomysłu. Obiecał pomoc.
Teraz trudno będzie to zrealizować - mówi Zbigniew Belowski, zastępca dyrektora ds. artystycznych Elektrowni. Leszek
Sikora, specjalista ds. kinematografii w MCSW „Elektrownia” rozmawiał z Andrzejem Wajdą zaledwie trzy
tygodnie temu. - Spotkaliśmy się na festiwalu w Gdyni. A rozmawialiśmy o
ewentualnym pokazie jego najnowszego filmu - „Powidoki” w
Elektrowni. Zaprosiłem go do nas, do Radomia. Bardzo się z tego zaproszenia ucieszył - mówi Leszek Sikora. - Teraz
wiemy, że do tego spotkania już nie dojdzie. Jestem wstrząśnięty
informacją o śmierci pana Andrzeja, bo w Gdyni wyglądał na zdrowego i pełnego sił. -Tak czy inaczej chcemy, by film „Powidoki” miał swoją
prapremierę właśnie tutaj, w Elektrowni. Może przyjedzie któryś z
odtwórców głównych ról. Na pewno taki pokaz będzie - zapewnia Włodzimierz
Pujanek. Pracownicy Elektrowni chcieliby, by centrum nosiło imię wybitnego reżysera. - Na
razie rozmawiamy o tym między sobą. Wymagałoby to zresztą decyzji zarządu
województwa mazowieckiego i zmian w statucie MCSW; to
mnóstwo formalności. Ale byłoby to w pewnym sensie ukoronowanie tego, co zrobił dla naszej instytucji - mówi dyrektor Pujanek.