Czwartek będzie dla piłkarzy Radomiaka dniem zasłużonego luzu. Zawodnicy mają za sobą pierwszy trening w Villafranca di Verona. Zajęcia rozpoczęły się o godz. 10.30 i potrwały niecałe półtorej godziny. Część drużyny odczuwa już trudy zgrupowania i narzeka na drobne bóle. Poranne zajęcia miały więc formę luźnej zabawy z piłką.
Drużynę podzielono na trzy grupy, które miały równocześnie ćwiczyć na trzech różnych stacjach treningowych. Warto dodać, że boisko zostało tuż przed treningiem zwałowane walcem i murawa była dobrze przygotowana. Pierwszą ze stacji było boisko do siatkonogi. Na drugiej grano w "dziadka", a ostatnim punktem treningu były strzały ze stojącej piłki sprzed pola karnego. Każda z grup ćwiczyła na stacjach mniej więcej 15-20 minut, robiąc pełne okrążenie. Chętni zostali chwilę dłużej, by rozegrać dodatkowy mecz siatkonogi.
Dzisiejsze mecze miały równie zacięty charakter, co ostatnie konfrontacje. Po raz kolejny w grę weszły małe zakłady - Peter Mazan, Martin Klabnik i Jakub Rolinc pokonali Bruno Luza, Dawida Jabłońskiego i Meika Karwota, a w nagrodę za zwycięstwo rywale zamówią im kawę. Doszło też do rewanżu za wczorajszą porażkę z pokojem 406. Karol Kucharski, Dominik Sokół i Patryk Winsztal tym razem pokonali Konrada Witkowskiego, Macieja Filipowicza i Jakuba Wawszczyka, który zastąpił Michała Kaputa.
Tak jak wczoraj nie brakowało efektownych zagrań "Winiego", "Socziego" i "Kuchego". Sztuczkami podczas gry popisywał się też Leandro, który grał w zespole z obrońcami - Maciejem Świdzikowskim i Michałem Grudniewskim. Ten tercet mierzył się z drużyną złożoną z byłych piłkarzy Legii Warszawa, w skład której weszli Patryk Mikita, Rafał Makowski i Adam Banasiak.
Po południu zawodnicy udadzą się do Werony, miasta zakochanych. W końcu nie można przegapić okazji, by w Walentynki ominąć balkon Romea i Julii!















Napisz komentarz
Komentarze