Jedni starają się odchudzać za wszelką cenę - inni mają w nosie diety i świętują Tłusty Czwartek. W zasadzie to dzisiaj ludzie dzielą się tylko na te dwie grupy. A w tej drugiej znajduje się cudowna, powabna i w stanie Błogosławionym Ania Lewandowska.
Od momentu w którym do opinii publicznej wypłynęła informacja o ciąży Anny Lewandowskiej, pojawiały się spekulacje co też żona Roberta Lewandowskiego, będzie robiła w wolnym czasie. Jak się okazuje, Ania nie zwolniła tempa tak jak wszyscy się spodziewali i prze ostro do przodu. A to firma ze zdrową żywnością, którą prowadzi, a to książka, a teraz...
Domowej roboty wypieki.
Nie, niektórzy nie chodzą do piekarni po karton pączków z lukrem i nie wydają na to oszczędności życia (szczególnie w dużych miastach koszt pączka jest porażająco wysoki) - Ania postanowiła, że sama je upiecze.
Nie dajmy się zwariować, od jednego normalnego pączka nikt nie umarł. Z całym szacunkiem Aniu te pączki nie wyglądają zbyt zachęcająco. Wyglądają mało apetycznie. Z tego co wiem są bezglutenowe pączki, które nie są papką z owoców i nie wyglądają jak gów*o. Co trzeba mieć w głowie żeby tego dnia odmówić sobie pączusia z lukrem? - piszą internauci pod postem Ani.
Co takiego Ania napisała, że internauci zareagowali tak ostro? Przedstawiła im propozycję pączka... bez niczego. Nie było w nim laktozy, glutenu, jajek - jednym słowem to był pączek, ale bez szczęścia.














