Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
wtorek, 6 stycznia 2026 03:25
Reklama

Kobiety od kuchni, czyli "Baby są jakieś inne" w reżyserii Marka Koterskiego

Marek Koterski - reżyser nietuzinkowy, zawodowiec, oryginał, którego śmiało można uznać mistrzem w swojej dziedzinie. "Dzień świra" i "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" to jego filmowe dzieci, które okazały się sukcesem. Tym razem Koterski stworzył wybitny film o współczesnych problemach damsko-męskich. I nie trudno się domyśleć, ze jednym z bohaterów "Bab..." jest jego syn, Michał. Z pewnością pamiętacie go jako małego niesfornego Piotrusia z "Kogla-Mogla" i "Galimatiasu" Jana Jakuba Kolskiego.

Komedia podejmuje temat wątpliwej jakości komunikacji miedzy kobietami a mężczyznami, która zazwyczaj kończy się kłótnią, brakiem porozumienia, ogólnym niezadowoleniem. Faceci nie potrafią odnaleźć się w świecie, w którym żądzą kobiety. Ich feministyczne podejście do każdej sfery życia, niezależność finansowa, błyskawiczny rozwój kariery, wymykanie się spod męskiej kontroli zupełnie ich dezorientuje. Nie wiedzą, co z tym samopoczuciem począć, co wreszcie należy do ich obowiązków, przywilejów a co do zakazów i nakazów. Świat damski i męski wymieszał się i uformował jeden wielki misz-masz, w którym kiepsko się odnaleźć. Koterski nie pokazuje, jak rozwiązać ten problem - raczej uświadamia nam, że nie da się tego zrobić, że konflikt płci był, jest i będzie i trzeba się z tym pogodzić.

Film składa się przede wszystkim z błyskotliwych i arcyzabawnych dialogów dwóch mężczyzn (Robert Wieckiewicz i Adam Woronowicz), którzy jadą samochodem i narzekają na kobiety napotkane na swoich drogach. Wymawiają im wszystkie grzechy, potknięcia, docinki, cyniczne teksty skierowane w ich stronę. Nie pozostawiają suchej nitki na żadnej przedstawicielce płci damskiej. Odkrywają prawdę o relacjach damsko-męskich. Dialogi są napisane w Kotersowskim stylu - liczne powtórzenia, wulgaryzmy, błędy językowe, gramatyczne, zabawa językiem - to świetna słowna oprawa do przekazania  prawd życiowych o kobietach i mężczyznach. Dodatkowo reżyser postarał się o ubarwienie filmu arcykomicznymi scenkami rodzajowymi z kobietami w roli głównej.

"Baby są jakieś inne" to nie kolejny "Testosteron", ani "Lejdis" - to komedia traktująca poważny temat w żartobliwy sposób. I nie jest kumulacją złych emocji, skierowanych przeciwko kobietom - to tylko pozory. "Baby..." ukazuje współczesny wizerunek płci pięknej i tej mniej doskonałej. Niezaprzeczalnie jest to kolejny świetny film Koterskiego, na który warto wydać pieniądze i obejrzeć go w kinie (od 14. 10. w Heliosie i Multikinie).
 

Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama