- Fotografia analogowa to właściwie forma medytacji. Mając w aparacie 12 czy 36 klatek, z których każda kosztuje, trzeba się inaczej skupić na kadrze, inaczej wszystko zaplanować. Później trzeba jeszcze wejść do ciemni, wywołać kliszę i dopiero wtedy zobaczyć efekt swojej pracy. To zupełnie inny proces niż w fotografii cyfrowej - powiedział Szymon Fotak Wykrota w programie Rekord w Kulturze.
Gość programu przyznał, że do fotografii analogowej wrócił po latach pracy z aparatami cyfrowymi. Jak podkreśla, praca z kliszą wymaga cierpliwości i uważności. Jego zdaniem właśnie ten proces sprawia, że wykonywanie zdjęć staje się bardziej świadome.
Stare klisze skrywają niezwykłe historie
Szymon Fotak-Wykrota od lat wywołuje również fotografie przynoszone przez mieszkańców. Często są to klisze, które przez dziesiątki lat leżały zapomniane w domowych szufladach.
- Na tych kliszach są całe ludzkie historie. Czasem ktoś przynosi mi filmy, które przeleżały niewywołane kilkadziesiąt lat. Zdarza się, że ich właściciele po raz pierwszy widzą zdjęcia z wakacji, rodzinnych uroczystości czy codziennego życia sprzed wielu lat. To fascynujące, bo wraz z tymi fotografiami wracają wspomnienia - mówił.
Wspominał także sytuacje, gdy właściciele po raz pierwszy oglądali zdjęcia wykonane jeszcze w latach 80. czy rodzinne filmy z dawnych uroczystości.
Historia Radomia zapisana na fotografiach
Szymon Fotak-Wykrota od lat zajmuje się odkrywaniem historii Radomia, wykorzystując do tego archiwalne fotografie i rodzinne pamiątki. W ramach działalności Stowarzyszenia Czarno na Białym dociera do nieznanych zdjęć, dokumentuje dawne zakłady fotograficzne oraz odszukuje historie osób, które przez lata pozostawały zapomniane.
Jak opowiadał podczas rozmowy, każda odnaleziona fotografia może stać się początkiem kolejnego odkrycia. Analizując zdjęcia, odnajduje miejsca, które mimo upływu lat nadal istnieją, choć wyglądają zupełnie inaczej niż przed dekadami. Trafia również na fotografie budynków, których już nie ma, a także unikatowe portrety wykonane w przedwojennych radomskich atelier.
Fotograf podkreślał, że szczególnie fascynują go zwykłe ludzkie historie. Kontaktuje się z rodzinami osób uwiecznionych na zdjęciach, digitalizuje przekazywane przez nich archiwa i stara się odtworzyć losy mieszkańców miasta. Dzięki temu udaje się nie tylko zachować cenne fotografie, ale także ocalić od zapomnienia historie ludzi, którzy współtworzyli dzieje Radomia.
- Bardzo lubię łączyć kropki, bo okazuje się, że wchodząc w jedno miejsce, w jeden temat, pojawiają się kolejne tropy - mówił.
Jak dodał, właśnie takie odkrycia prowadzą go do następnych osób, miejsc i wydarzeń, pozwalając krok po kroku odsłaniać kolejne rozdziały historii miasta.
Przed mieszkańcami Radomskie Dni Fotografii
Podczas rozmowy zapowiedział również pierwsze Radomskie Dni Fotografii, które odbędą się w dniach 19-23 sierpnia. Program obejmie m.in. spacer fotograficzny po Mieście Kazimierzowskim, podczas którego uczestnicy będą mogli nie tylko wykonywać zdjęcia, ale również poznać historię najważniejszych miejsc i osób związanych z Radomiem. Nie zabraknie także warsztatów prezentujących XIX-wieczne techniki fotograficzne, dzięki którym będzie można zobaczyć, jak wyglądał proces wykonywania zdjęć przed erą fotografii cyfrowej.
Organizatorzy planują również spotkania integrujące lokalne środowisko fotografów i artystów oraz rodzinny dzień pełen warsztatów i atrakcji dla mieszkańców. Jak podkreślił gość programu, celem wydarzenia jest nie tylko popularyzacja fotografii, ale także budowanie współpracy między osobami, które na co dzień zajmują się dokumentowaniem historii i współczesności Radomia.
Gość programu Rekord w Kulturze apeluje do mieszkańców, aby zgłaszali się do niego wszyscy, którzy posiadają stare fotografie, klisze fotograficzne lub zabytkowe aparaty. Każdy taki materiał może okazać się cennym elementem dokumentującym lokalną historię.
Zobacz także:
Napisz komentarz
Komentarze