Do zdarzenia doszło w nocy na ul. Struga, w rejonie Radomskiego Centrum Sportu. Dzisiejszy wiceprezydent Radomia, Bartosz Bednarczyk, znany m.in. z organizacji finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Radomiu oraz działalności harcerskiej, został zaczepiony na stacji paliw przez kobietę, która zarzuciła mu, że za nią idzie. Jak relacjonował później, czekał wówczas na taksówkę, jednak z powodu rozładowanego telefonu musiał wracać pieszo.
Po wyjściu ze szpitala Bartosz Bednarczyk opowiedział o całym zajściu w rozmowie z portalem Radom24. Jak relacjonował, w pewnym momencie, w pobliżu przystanku przed halą RCS-u, zatrzymał się samochód. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn, którzy go zaatakowali. Został powalony na ziemię i dotkliwie pobity – sprawcy bili go i kopali, głównie w głowę. Poszkodowany trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami.
Sprawcy zostali zatrzymani przez policję. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu zawarli ugodę z pokrzywdzonym – przeprosili go i wypłacili zadośćuczynienie.
Sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Radomiu, który 5 grudnia 2024 roku uznał obu mężczyzn za winnych udziału w pobiciu. Zostali skazani na trzy miesiące pozbawienia wolności oraz kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych – jeden w wymiarze 25 godzin miesięcznie, drugi 30 godzin miesięcznie przez okres roku i sześciu miesięcy.
Dodatkowo sąd nałożył na skazanych zakaz kontaktowania się z Bartoszem Bednarczykiem oraz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów przez trzy lata.
Wyrok w 2024 roku został zaskarżony, jednak Sąd Okręgowy w Radomiu 3 marca 2026 roku utrzymał go w mocy w całości.
Jak wyjaśniała sędzia Renata Król z Sądu Okręgowego w Radomiu, sąd wziął pod uwagę pojednanie sprawców z pokrzywdzonym oraz wypłatę zadośćuczynienia, traktując to jako okoliczność łagodzącą.
– W toku postępowania sąd uwzględnił fakt pojednania się oskarżonych z pokrzywdzonym i zadośćuczynienia pokrzywdzonemu za doznaną krzywdę – mówiła. – Sąd potraktował to jako okoliczność łagodzącą w stosunku do oskarżonych – dodała.
Kobieta, która początkowo była oskarżona o podżeganie do pobicia, została uniewinniona. Jak wynikało z zeznań, próbowała powstrzymać napastników, co potwierdził również sam pokrzywdzony. Podkreślono również, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozwalał jednoznacznie przypisać jej winy.
– Jeśli chodzi o oskarżoną, którą sąd uniewinnił od popełnienia zarzucanego jej czynu, sąd uznał, że zebrany materiał dowodowy nie daje podstaw, żeby przypisać jej popełnienie tego przestępstwa. W ocenie sądu w toku postępowania nie zostały zgromadzone dowody jednoznaczne i obiektywne, które pozwalałyby stwierdzić, że oskarżona nakłoniła współoskarżonych do pobicia pokrzywdzonego – mówiła sędzia Renata Król.
Zobacz także:














Napisz komentarz
Komentarze