Do zdarzenia miało dojść na klubowych korytarzach, około godziny 17 po niedzielnym spotkaniu 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Radomiak Radom przegrał u siebie z GKS-em Katowice 0:1. Rozmawialiśmy z Dariuszem Wójcikiem, radnym Rady Miejskiej w Radomiu, który jest tez pracownikiem klubu. Przedstawił on swoją wersję wydarzeń.
Kto nie pracował z trenerem Feio, nie zdaje sobie sprawy, jaka to może być dla człowieka gehenna i przeżycie. Agresja słowna ze strony trenera była na porządku dziennym, nie tylko wobec mnie, ale także wobec innych pracowników.
Mnie trener upatrzył sobie jako osobę odpowiedzialną za stan murawy na stadionie. Po przegranym meczu z GKS-em Katowice, spotkałem trenera, gdy wychodziłem z pomieszczenia klubowego. Zaczął mnie wyzywać, pytać "co zrobiłeś z boiskiem skur...?" Ja będąc w szoku schowałem się z powrotem do loży, trener odszedł. Potem ja wyszedłem na korytarz, bo czekałem na córkę, chodziłem zdenerwowany. Byłem w szoku, że ktoś mnie tak nazywa. Myślałem, że trener jest u siebie w gabinecie, ale spotkaliśmy się ponownie. Powiedziałem mu, że nie życzę sobie, by nazywał mnie „skur...”, bo moja mama nie była taką osobą. Trener zbliżył się do mnie na bardzo małą odległość i wydawało mi się, że chce mnie uderzyć głową. Instynktownie uniosłem rękę, by się zasłonić i w tej sytuacji niefortunnie lekko go musnąłem po twarzy. To nie było mocne uderzenie, nie miałem zamiaru nikogo uderzyć. W tej sytuacji to ja się czuję ofiarą trenera, zarówno tego dnia, jak i wcześniejszych dni. Zresztą nie tylko ja, bo część pracowników miała takie same przeżycia.
Znalazłem się w sytuacji, w której poczułem realne zagrożenie fizyczne, moja reakcja była po prostu instynktowna, był to odruch obronny z mojej strony. Nie było mocnego uderzenia, nie miałem zamiaru nikogo uderzyć. Sytuacja nie powinna się zdarzyć, to nie ulega wątpliwości. Ale prowodyrem był trener, nie ja. To on mnie zaatakował słownie obrażając mnie i moją mamę. Świadkowie słyszeli te słowa, ja będę dochodził swoich racji. Nie może powstać taka sytuacja, że to ja zaatakowałem trenera. Absolutnie nie. Ja rozumiem, że to jest linia obrony, ale ja świadków przedstawię.
Byłem przesłuchany, pojechałem z policją na badanie alkomatem - byłem całkowicie trzeźwy. Złożyłem wszystkie znane mi wyjaśnienia i zamierzam złożyć swoje zawiadomienie do sądu.
Wychodząc po czynnościach z policją znowu spotkałem trenera i powiedziałem do niego „Przepraszam, panie trenerze, ta sytuacja nie powinna się zdarzyć, bardzo przepraszam”. Nie było żadnej reakcji.
Podkreślam jeszcze, że nie ja jestem odpowiedzialny za stan murawy i nikt w klubie nie jest. Radomiak tylko wynajmuje obiekt.
Próbowaliśmy też skontaktować się z Radomiakiem, jednak klub do momentu publikacji tego tekstu nie przedstawił jeszcze swojego stanowiska w sprawie, ale w najbliższym czasie ma zwołać konferencję prasową.








![Tragiczne zderzenie pod Radomiem. Nie żyją dwie osoby [AKTUALIZACJA] Tragiczne zderzenie pod Radomiem. Nie żyją dwie osoby [AKTUALIZACJA]](https://static-radom.cozadzien.pl/data/articles/sm-16x9-wypadek-smiertelny-pod-radomiem-droga-nieprzejezdna-1772183247.jpg)





Napisz komentarz
Komentarze