„Ścięcie Śmierci”, nazywane także Jedlińskimi Kusakami, to zwyczaj sięgający przełomu XVIII i XIX wieku, a według lokalnych przekazów odgrywany od ponad 400 lat. Obrzęd w symboliczny sposób wyznacza granicę między beztroskim czasem zapustów a okresem zadumy i umiaru poprzedzającym Wielkanoc.
Centralnym punktem wydarzenia jest schwytanie, osądzenie i publiczne ścięcie postaci Śmierci przez kata. To teatralne odwrócenie porządku świata – na chwilę triumfuje radość nad przemijaniem, a wspólnota symbolicznie „pokonuje” to, co złe. Jak co roku, po egzekucji trumna ze Śmiercią została wywieziona z miasta, a następnie – zgodnie z tradycją – odbył się jej symboliczny pogrzeb.
– Jeżeli chodzi o gminę Jedlińsk, dla samego Jedlińska jest to bardzo unikatowe wydarzenie, które jest już z przełomu XVIII–XIX wieku. Jedyne w Polsce, w Europie i na świecie. Jedlińskie Kusaki. Potocznie mówimy „Ścięcie Śmierci” – podkreślał podczas uroczystości wójt gminy, Kamil Dziewierz.
Jak zaznaczył, istotą obrzędu jest nie tylko sama egzekucja, ale cały rytuał towarzyszący wydarzeniu. – Dzisiaj na jedlińskim rynku zostanie złapana, ale również osądzona Śmierć. Ona zostanie wywieziona do pobliskiego kościoła, gdzie ksiądz proboszcz stwierdzi zgon – mówił.
Wójt zwrócił uwagę, że role w widowisku są przekazywane z pokolenia na pokolenie. – To wszystko jest z dziada pradziada, z ojca na syna przekazywane. Odgrywane te role są od wielu, wielu lat pokoleniowo. Nawet ta kobieca rola odgrywana jest przez mężczyznę – zaznaczył.
Wtorkowe obchody rozpoczęły się o godz. 13.00 symbolicznym przejęciem władzy na Rynku. Wójt przekazał klucze do bram Jedlińska postaci zwanej wójtem Pardołą, który – zgodnie z tradycją – rządzi miejscowością do północy.
– Mieszkańcy cieszą się, że Śmierć zostanie zgładzona przez kata, że będzie towarzyszyła radość, zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców gminy Jedlińsk. To jest bardzo ważne i istotne, jeżeli mówimy o tym ostatnim dniu karnawału tuż przed Środą Popielcową – mówił Kamil Dziewierz.
W wydarzeniu uczestniczył barwny korowód, w którym nie zabrakło anioła, kata, diabłów i licznych postaci ludowych. Na scenie występowały kapele ludowe, koła gospodyń wiejskich i lokalne stowarzyszenia. – Obrzęd jest bardzo kolorowy. To wszystko powiązane jest z radością. Ostatni dzień karnawału – tutaj właśnie w Jedlińsku się bawimy – podkreślał wójt.
Po oficjalnej części i widowiskowym ścięciu Śmierci przyszedł czas na wspólną zabawę. Na scenie wystąpił zespół DEFIS, a mieszkańcy świętowali do wieczora, wykorzystując ostatnie godziny karnawału.













Napisz komentarz
Komentarze