Zdarzenie miało miejsce 19 lipca w Leśnictwie Bardo w Nadleśnictwie Łagów. - Leśniczy, podczas obchodu, zauważył wyjeżdzający z lasu samochód dostawczy. Na widok mundurowego kierowca wyraźnie przyspieszył i szybko wyjechał z lasu. To wzbudziło podejrzenia leśniczego. Za śladami samochodu dotarł do miejsca, gdzie zauważył pozostawiony w lesie stos płyt azbestowych oraz worki ze śmieciami. Wezwał na miejsce zdarzenia Straż Leśną i podleśniczego, którzy rozpoczęli czynności zmierzające do ustalenia sprawcy. W czasie, gdy przeszukiwali nielegalne wysypisko, niespodziewanie podjechał w to miejsce ten sam samochód dostawczy, który wcześniej szybko wyjeżdżał z lasu - relacjonuje zdarzenie Andrzej Zagnieński, z Nadleśnictwa Łagów.
Jak się okazało, kierowca tego pojazdu przywiózł kolejna partię śmieci, którą miał zamiar wyrzucić do lasu. Strażnikom leśnym tłumaczył, że ruszyło go sumienie i postanowił wrócić do lasu, aby pozbierać i wywieźć śmieci, które uprzednio przywiózł.
Straż Leśna nie dała wiary takiemu naiwnemu tłumaczeniu i ukarała sprawcę dwoma mandatami: pierwszym za zaśmiecanie terenów leśnych (zgodnie z art. 162 § 1 K.W.) i drugim za wjazd pojazdem silnikowym do lasu (art. 161 K.W.).
Sprawca dodatkowo został zobowiązany do uprzątnięcia uprzednio przywiezionych śmieci. - Wyjątkowo niska kara, jaka spotkała sprawcę wynika z tego, że do tej pory nie był notowany przez naszą Straż Leśną, przyznał się do zarzucanego czynu i okazał skruchę. W przypadku kolejnego takiego zdarzenia spawa będzie skierowana do sądu z dodatkowym wnioskiem o możliwość opublikowania nazwiska i wizerunku sprawcy - tłumaczy nadleśniczy.














Napisz komentarz
Komentarze