Ratownicy z Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego , którzy każdego dnia stoją na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, chcąc wykonać badanie w kierunku zakażenia koronawirusem nie mogą zrobić ich w trybie pilnym, jak na przykład pracownicy miejskiego szpitala. Ratownicy przechodzą normalną ścieżkę diagnozowania COVID-19.
- Jeżeli pojawią się u nas objawy takie jak kaszel, gorączka, brak smaku i węchu - zgodnie z zaleceniami odsuwamy się od pracy i trafimy w kolejkę do lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, dokładnie do teleporady dzięki której uzyskujemy skierowanie na test. Często trwa to kilka dni zanim takowy test w ogóle zrobimy. - mówi ratownik medyczny z Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
- My aktualnie nie mamy możliwości żeby te badania przeprowadzać. Pominięto nas na ścieżce. Zapomniano o ratownikach medycznych, lekarzach systemu i pielęgniarkach. - mówi Elżbieta Cieślak, zastępca dyrektora Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
Procedury się wydłużają, a to komplikuje i utrudnia pracę zespołów ratownictwa medycznego.
- My nie możemy czekać na wykonanie badania, ponieważ istnieje poważne ryzyko, że nasze karetki po prostu w pewnym momencie nie wyjadą. Tylko wczoraj (28 października) nasze karetki, w Radomiu i najbliższej okolicy wyjeżdżały niemalże 100 razy, więc problem jest poważny. - mówi Elżbieta Cieślak.
Przypomnijmy, że na początku kwietnia tego roku Zarząd Województwa mazowieckiego podjął decyzję o wykupieniu blisko 7 tysięcy testów dla personelu mazowieckich szpitali. Wtedy to, osoby z podejrzeniem zarażenia miały łatwiejszy dostęp do badań, a czas oczekiwania na wynik nie był dłuższy niż 14 godzin.













Napisz komentarz
Komentarze