Jak relacjonuje TVN24 mężczyzna źle się poczuł pod nieobecność syna, w piątek, 19 czerwca ok. godz. 14. Sąsiadka wezwała karetkę, która zabrała go do szpitala. Potem ślad po nim zaginął. Ze względu na obostrzenia sanitarne, syna, który niedługo potem wyruszył do szpitala, nie wpuszczono do budynku. Rodzina była jednak pewna, że mężczyzna przebywa w szpitalu. Po próbach kontaktu 20 czerwca, okazało się, że 93-latka w szpitalu nie ma - wypisał się. Zaniepokojona rodzina rozpoczęła poszukiwania. Mężczyzna chorował m.in. na Alzheimera. Niestety nikt nie chciał udostępnić synowi zaginionego monitoringu. Nie wiedział on zatem gdzie rozpocząć poszukiwania.
Szpital zgłosił zaginięcie 93-letniego pacjenta na policję o godzinie 8.45 20 czerwca. Rodzina o godz. 12.
W wypowiedzi, jakiej udzieliła TVN24 rzecznik Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego Karolina Gajewska czytamy, że w piątek 19 czerwca "pacjent oczekiwał na konsultację internistyczną. Około godziny 16-16.30 został poproszony do gabinetu lekarskiego, jednak pacjenta już nie było. Personel szpitalnego oddziału ratunkowego natychmiast rozpoczął poszukiwania mężczyzny na oddziale, zawiadomiono również lekarza dyżurnego oraz ochronę szpitala, która poszukiwała pacjenta na terenie wokół placówki. Szpital poinformował policję o zaginięciu pacjenta".
Poszukiwania zaczęły się dopiero w niedzielę, 21 czerwca. Po godz. 11 policjant odnalazł wyziębionego i wycieńczonego mężczyznę w zaroślach, 100 m od szpitala. Zabrała go karetka. W poniedziałek rano mężczyzna zmarł.
O sprawie będziemy jeszcze informować, czekamy na oficjalne stanowisko MSS i KMP w Radomiu.














Napisz komentarz
Komentarze