Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
piątek, 2 stycznia 2026 03:52
Reklama

Czy 4-letnia Ines wróci do Belgii ? Dramat dziecka trwa. Kurator odstąpił od czynności

Trwa walka o małą Ines i o to czy dziecko zostanie w Polsce z babcią, czy będzie musiało wyjechać do Belgii do ojca, którego praktycznie nie zna. Walka o Ines przeniosła się z Belgii do Katowic, a na końcu do Radomia. Tu nastąpił, kolejny już akt dramatu dziewczynki. W Radomiu pojawiła się konsul ambasady Belgii i Rzecznik Praw Dziecka. Kurator sądowy w Radomiu odstąpił od swoich czynności.
Czy 4-letnia Ines wróci do Belgii ? Dramat dziecka trwa. Kurator odstąpił od czynności

Źródło: fot. Tv Dami

4-letnia Ines od trzech lat przebywa w Polsce. Dziewczynka urodziła się w Belgii, ale gdy miała roczek, jej matka Polka zabrała ją z Belgii i przywiozła do kraju. A konkretnie do Katowic, gdzie mieszka także babcia Ines. I w tym momencie zaczyna się dramat dziecka. Ojciec Ines, Belg marokańskiego pochodzenia od trzech lat stara się o prawo do opieki nad dzieckiem. Takie prawo przyznał mu w końcu belgijski sąd. Sąd Rejonowy w Katowicach podtrzymał zaoczny wyrok sądu w Belgii. W listopadzie 2019 r. umarła matka dziewczynki. Ines trafiła pod opiekę babci. Według kobiety ojciec w ogóle nie interesował się dzieckiem. 

- Przez trzy lata, jak sąd wyznaczał mu terminy widzenia się z dzieckiem, nie reagował na to. Potem przysyłał zwolnienia lekarskie. Nie dawał ani centa na dziecko przez cztery lata - mówiła babcia dziewczynki. 

Siostrzenica zmarłej matki złożyła w sądzie w Warszawie wniosek o ustanowienie jej jako rodziny zastępczej. Jednak zanim rozstrzygnięcie warszawskiego sądu się uprawomocniło, sąd w Katowicach zezwolił na odesłanie dziecka do ojca do Belgii. Babcia z czteroletnią wnuczką pojawiły się w Radomiu. Przyjechały do siostry ciotecznej zmarłej matki. 

- Ciocia przyjechała z małą, żeby trochę odpocząć. Po prostu przyjechała do mnie w odwiedziny z dzieckiem.  No i tutaj dorwała nas policja - mówiła siostrzenica matki dziewczynki. 

W miniony poniedziałek dziewczynka wraz z babcią pojechała do szpitala na Józefów na badania. Kiedy ze szpitala wyszły, otoczyła je policja. Pod szpital przyjechała także konsul ambasady Belgii w Polsce Anne-Sophie Massa. Pojawił się także kurator sądowy, który miał odebrać dziecko babci i przekazać je ojcu. Na miejscu była również obecna pełnomocnik ojca dziewczynki. Doszło do dramatycznych scen. Pełnomocnik ojca w towarzystwie policji i kuratora usiłował odebrać dziecko babci.

 

 

 

Na miejsce przyjechała także Anna Kwiecień, poseł PiS.  - To jest po prostu skandal co się dzieje na polskiej ziemi. Próba jest odebrania dziecka i oddania w obce, nieznane ręce. Dlatego, że dziecko praktycznie nie zna ojca  - mówiła Anna Kwiecień, posłanka Prawa i Sprawiedliwości. 

Po kilku godzinach przepychanek i konsultacji, kurator sądowy odstąpił od swoich czynności. Ale dramat 4-letniej Ines się nie zakończył. W środę rano pod blokiem, w którym mieszka pani Ewa - siostra cioteczna zmarłej matki małej Ines, pojawiła się policja i kurator sądowy. Ponownie była obecna konsul ambasady Belgii w Polsce. Był tam też ojciec dziewczynki, który specjalnie przyjechał z Belgii. Z mediami nie chciał rozmawiać. Siedząc w samochodzie zasłaniał twarz kurtką. Do Radomia w środę rano przyjechał także Rzecznik Praw Dziecka - Mikołaj Pawlak. Tym razem wszystko trwało kilka minut. Kurator sądowy ponownie odstąpił od swoich czynności. 

- Nie stawiła się osoba uprawniona. Ja wyznaczyłem taką godzinę, nikogo tu nie ma, więc zakończyłem czynności - mówił Grzegorz Turek, kurator dziecka. 

Co ciekawe, kiedy kurator sądowy w towarzystwie policji pojawił się pod klatką bloku, w tym czasie ojciec dziewczynki siedział w samochodzie z konsul Belgii, sto metrów dalej. Nie spotkał się z kuratorem. 

Jak mówi Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka, sprawa małej Ines jeszcze się nie zakończyła. - Są kwestie uregulowania stanu prawnego dziecka. Kontaktowałem się ze wszystkimi instytucjami, organami, które w tej sprawie mogą brać udział. To na mój wniosek w lutym tego roku postępowanie było zawieszone, niestety podjęte z nieznanych dla mnie, póki co, przyczyn. Będę dalej w tej sprawie, tak jak w wielu innych, brał aktywny udział. Nawet osobisty -mówił Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka. 

Jak czytamy na stronie Rzecznika: "Do czasu ponownego rozstrzygnięcia sprawy dziewczynka ma przebywać pod opieką rodziny w Radomiu".

 


Podziel się
Oceń

Reklama