Niezwykle udany debiut zaliczył Damian Nowak, który w premierowym występie w koszulce Radomiaka i zarazem w pierwszym meczu w karierze na zapleczu ekstraklasy, zdobył bramkę. - Od wczoraj wiedziałem, że zagram. Fajnie, że udało się strzelić bramkę i dobrze przywitać z kibicami - powiedział. - Jaka to była bramka? Dołożyłem nogę (śmiech) - dodał.
Napastnik "Zielonych" nie był oszczędzany przez rywali. - Taka jest moja rola, muszę za wszelką cenę utrzymać piłkę z przodu. Dziewiątka jest zawsze mocno poturbowana. Jestem przyzwyczajony do tego, jutro odnowa i ruszamy z kolejnymi ciężkimi treningami - skomentował Nowak.
Drugim strzelcem bramki był Meik Karwot, który kilka chwil wcześniej sprokurował rzut karny. - Taka jest piłka, udało mi się pomóc drużynie i to jest najważniejsze. Wygraliśmy pierwszy mecz z doświadczonym przeciwnikiem, który od wielu lat gra w tej lidze. Cieszę się, że mogłem uszczęśliwić kibiców moim golem - przyznał.
Pomocnika Radomiaka zapytaliśmy także o wspomnianą "jedenastkę". Karwot przyznaje, że poślizgnął się na śliskiej murawie. - Trochę tak było, było bardzo mokro, ale trzeba to jeszcze raz zobaczyć, bo po meczu zawsze są emocje. Według mnie sędzia był dobrze ustawiony i nie wiem, czemu to gwizdnął. Gramy w piłkę, kontakt jest zawsze, ale Grzeszczyk to doświadczony zawodnik, wykorzystał to.
Innym bohaterem "Zielonych" był Artur Haluch. To jego interwencje pozwoliły utrzymać radomianom korzystny wynik do przerwy. - Zawsze będę powtarzał, że robię co do mnie należy, to jest moja robota. Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego, obroniłem co miałem obronić. Drużyna pokazała charakter, w drugiej połowie mogliśmy szybciej zakończyć ten mecz, bo mieliśmy dwie dobre okazje, ale nie wyszło. Cieszą trzy punkty, szkoda tylko tego karnego, ale jedziemy dalej - powiedział sam zainteresowany.
Oberwanie chmury nie ułatwiło pracy bramkarzowi Radomiaka. - Czy pada deszcz, śnieg, ostra ulewa, kałuże; profesjonalista musi dawać radę w każdej pogodzie. Nie ma wymówek, ale nie ukrywam, że ciężko się grało - przyznał.














Napisz komentarz
Komentarze