Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
czwartek, 8 stycznia 2026 11:33
Reklama

Włochy 2019. "Spacer Mariana" i polowanie na "Makosia"

Piłkarzom Radomiaka we Włoszech dopisują dobre humory. Zaglądamy za kulisy wtorkowego treningu "Zielonych"!

Kierowca Marian, który we Włoszech już oficjalnie stał się "Mariano Italiano" jest powszechnie lubianą postacią w radomskim środowisku sportowym i pełnoprawnym członkiem zespołu Radomiaka. Nieoficjalnie jest też jednym z twórców doskonałej atmosfery w radomskiej ekipie, co potwierdza się na treningach. Podczas ostatnich zajęć kierowca pomagał sztabowi w przygotowaniu jednej ze stacji treningowych i chwycił za ciężary. 20 kg w jedną rękę, 20 kg w drugą i idziemy. Spacer farmera? Od dziś ma nową nazwę - "Spacer Mariana".

img-9202

Podczas zajęć nietypowa walka rozegrała się między Rafałem Makowskim i Michałem Grudniewskim. Zawodnicy zmierzyli się w starciu na... "dzidy". Obrońca urządził polowanie na kolegę, strasząc go słupkiem od chorągiewki stawianej w narożniku boiska. Pomocnik nie pozostał mu dłużny, ale na szczęście nie była to walka na śmierć i życie...

Jaką konstrukcję szykowali Maciej Lesisz i Michał Kaput? Ze skręcanym przez nich obciążnikiem piłkarze Radomiaka biegali na jednej z treningowych stacji. W testach bardzo dobrze wypadł Peter Mazan, o którego martwią się czytelnicy. Słowak trzyma formę!

Podczas finałów mundialu w Rosji furorę zrobili Japończycy, choć nie za sprawą wyniku sportowego, a... czystości. Piłkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni zostawiali szatnię tak krystalicznie czystą, że można było "jeść z podłogi". Zawodnicy Radomiaka wcale nie są gorsi. Choć boiska zdążyły już nieco wyschnąć i błota jest znacznie mniej, po zajęciach wszyscy ustawiają się w kolejce do kranów i szorują buty. Dlaczego? "Panie w hotelu tak ładnie nam sprzątają, że nie wypada im błota nosić". I brawo, to się szanuje!

Właśnie, skoro już o butach, to odpowiadając na wczorajsze pytanie - Artur Haluch swój sprzęt czyścił sam, bo nikt nie zrobi tego lepiej od właściciela. Co prawda, to prawda, a tymczasem czekamy na kolejny dzień ciężkiej pracy w Villafranca di Verona!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama